Fundacja Modrak

Szukaj na tym blogu

wtorek, 26 kwietnia 2016

Upamiętnienie braci Grabskich



24 kwietnia o godz. 16:30 organizowaliśmy we Wróblach (gm. Kruszwica) skromną uroczystość poświęconą pamięci Kazimierza i Stefana Grabskich - ofiar zbrodni katyńskiej, które urodziły się w tej miejscowości pod koniec XIX wieku.


Powitanie gości przez Panią Sołtys i przedstawiciela Modraka


Pan Krzysztof Grabski - bratanek pomordowanych i ich najbliższy krewny


Pan Krzysztof przybliżył sylwetki swoich stryjów
Wśród gości znaleźli się m.in. przedstawiciele inowrocławskich Solanek i Nadgoplańskiego Parku Tysiąclecia
Następnie uczestnicy spotkania w asyście wojska, straży pożarnej i harcerzy przeszli na pobliski plac, gdzie pan Krzysztof Grabski i zastępca burmistrza Kruszwicy – Bartosz Krajniak dokonali symbolicznego posadzenia pamiątkowych dębów, a ks. proboszcz Paweł Błochowiak odmówił modlitwę w intencji ofiar. Po części oficjalnej udano się do świetlicy wiejskiej, gdzie panie z miejscowego Koła Gospodyń przygotowały pyszny poczęstunek.



Organizatorzy uroczystości – Fundacja Modrak oraz sołectwo Wróble pragną serdecznie podziękować osobom, które pomogły w przygotowaniu wydarzenia, a także licznie zgromadzonym gościom wśród których znaleźli się przedstawiciele władz lokalnych, duchowieństwa, wojska i zaprzyjaźnionych instytucji.



 
Kazimierz Marian Grabski, drugi syn Mariana Grabskiego i Joanny z Brzeskich -  Grabskiej urodził się 12 października 1897 r. we Wróblach.
Był  w czynnej służbie wojskowej od 1919 r. i  jako rotmistrz  kawalerii służył w 17 Pułku Ułanów Wielkopolskich. Brał udział w wojnie polsko-bolszewickiej 1920 r. oraz w kampanii wrześniowej 1939 r.. Za swoją postawę został odznaczony  Krzyżem Zasługi i  Krzyżem Walecznych. 










Stefan  Marian Grabski, trzeci  syn Mariana  Grabskiego i Joanny z Brzeskich -  Grabskiej  urodził się 5 maja 1899 r. we Wróblach. Był oficerem rezerwy, od 1921 r. jako podporucznik  kawalerii służył w 15 Pułku Ułanów Poznańskich.  Brał udział  w kampanii wrześniowej 1939 r.

W październiku 1939 r. obaj bracia znaleźli się w niewoli sowieckiej, osadzono ich w obozie w Starobielsku. Wiosną 1940 r. zostali zamordowani przez NKWD w Charkowie. W 2010 roku awansowano ich pośmiertnie: Kazimierza do stopnia majora kawalerii, a Stefana do stopnia porucznika kawalerii.







Przemarsz

Posterunek honorowy

Krzysztof Grabski sadzi pamiątkowy dąb

Wiceburmistrz Kruszwicy Bartosz Krajniak sadzi drugi dąb pamięci

Ks. Paweł Błochowiak podczas modlitwy za zmarłych

Sołtys wsi i przedstawiciel OSP składają znicze

Złożenie kwiatów przez przedstawicieli Wojska Polskiego

Pamiątkowe zdjęcie uczestników spotkania

Organizatorzy pragną serdecznie podziękować zastępowi z Bachorc za piękną postawę

Posterunek honorowy wystawił garnizon inowrocławski

Pan Krzysztof Grabski przy kamieniu upamiętniającym jego stryjów

Pamiatkowy kamień z informacjami o pomordowanych





poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Biografia Tadeusza Grabskiego herbu Wczele - właściciela majątku ziemskiego w Leszczach

Tadeusz Grabski
Źródło: kujawsko-pomorskie.regiopedia.pl

Tadeusz Grabski h. Wczele (a właściwie Tadeusz Jan z Grabu Grabski h. Wczele) urodził się 20 sierpnia 1875 roku w Skotnikach. Był synem Józefa i Bronisławy. Jego ojciec był zasłużonym dla Kujaw działaczem, m.in odpowiedzialnym za rozwój przemysłu w Kruszwicy i Inowrocławiu. Tadeusz był gruntownie wykształcony. Studiował prawo na Uniwersytecie w Berlinie i Heidelbergu. Udało mu się zdobyć tytuł doktora obojga praw. W Berlinie odbył także służbę wojskową- służył bowiem w pułku kawalerii armii Cesartstwa Niemieckiego.

Działał w szeregu organizacji o charakterze gospodarczym i społecznym. W tym miejscu wymienię jedynie, iż był członkiem kruszwickiego kółka rolniczego, dozoru kościelnego parafii w Ostrowie nad Gopłem, Towarzystwa Gimnastycznym „Sokół“, a także członkiem komitetu działającego na rzecz popierania polskich kandydatów w wyborach parlamentarnych.

1 stycznia 1905 roku stał się właścicielem majątku ziemskiego Leszcze. Tutaj podjął się m.in gruntownej przebudowy dworku w rezydencję pałacową. Efekt prac najlepiej jednak przekażą załączone przeze mnie źródła fotograficzne.

Rezydencja Grabskich. Leszcze, 1917 r.
Źródło: Archiwum prywatne Pana Krzysztofa Grabskiego

Tadeusz Grabski podjął się zadania ufundowania w Leszczach samodzielnej parafii.Po pożarze kościoła parafialnego w Rzeczycy (1811 rok) tutejsi parafianie podzieleni zostali między kościoły w Ostrowie i Chełmcach. Ponad sto lat później Tadeusz Grabski pobudował w parku dworskich kaplicę mogącą pomieścić około 400 dusz. Jego starania utrudniły trudności prawne,a także zawirowania natury moralnej. Ostatecznie zaś plany jego pokrzyżowała śmierć w 1934 roku.  W tym samym czasie Kuria Metropolitalna w Gnieźnie wydała zgodę na budowę kościoła w nieodległym Brześciu. Tadeusz Grabski spoczął w podziemiach ufundowanej przez siebie kaplicy, poźniej jego ciało zostało ekshumowane i złożone w kaplicy rodowej na cmentarzu parafialnym w Piaskach.


Kaplica w parku dworskim. Leszcze, 1936 rok
Źródło: Archiwum Kurii Metropolitalnej w Gnieźnie


W roku 1921 Tadeusz Grabski poślubił Anielę Nieżychowską, z którą miał 3 dzieci: córki Bronisławę i Jolantę oraz syna Jeremiego.

Tadeusz Grabski to postać niewątpliwie barwna co i kontrowersyjna. Do dziś można usłyszeć historię opowiadaną przez lokalną społeczność, iż zabił swoją żonę. Wszystkich jednak uspokajam- Tadeusz nic złego Anieli nie zrobił. Zmarła śmiercią naturalną w 1979 roku, a więc przeżyła męża o ponad 40 lat. W każdej plotce jest jednak ziarnko prawdy, ale to już temat na zupełnie inny felieton.

środa, 30 grudnia 2015

Ziemia nadgoplańska w powstaniu styczniowym

Choć powstanie styczniowe rozgrywało się na terenach Królewstwa Polskiego, to jednak nie można zapomnieć o roli w tym wydarzeniu Polaków z pozostałych zaborów. Chlubną kartę w dziejach zrywu zbrojnego 1863 roku odegrał region nadgoplański.





Dla walczących powstańców Kujawy Zachodnie miały stanowić ważny punkt przerzutu broni i ochotników na teren Kongresówki. Choć sama granica pozbawiona była naturalnych przeszkód, to jednak warto pamiętać jak dużą barierę stanowiło Gopło i bagna Bachorzy. Akcja wsparcia powstania nie mogła udać się bez pomocy mieszkańców wschodniego i zachodniego brzegu jeziora. Na szczęście, Ci bardzo mocno poczuwali się do wypełniania obowiązków patriotycznych. 

Nie brakowało osób, które stosunkowo szybko wstąpiły w szeregi organizacji powstańczej. Prym w tej grupie wiódł Alfons Moszczeński - dziedzic Rzeczycy. Jego dobra, położone w bezpośrednim sąsiedztwie granicy, stanowiły najczęstszy kierunek wędrówek ochotników do powstania. Tutaj do walki włączyli się m.in. tacy przywódcy oddziałów wojskowych jak Yung de Blankenheim i Edmund Callier. Oprócz Moszczeńskiego w grupie spiskowców znajdowali się także inni okoliczni ziemianie: Władysław Zawadzki z Sukowów, Józef Grabski ze Skotnik, Teofil Kozłowski z Tarnówka, Konstancja Jeżewska z Głębokiego, Tadeusz Trzciński z Popowa, Władysław Mlicki z Ostrówka oraz Serafin Ulatowski z Racic (zasłynął tym, że już przed wybuchem powstania bojkotował urzędy niemieckie, np. nie przyjmując pism, które nie byłyby napisane w języku polskim). Jak widać z powyższej listy, po stronie walczących opowiedzieli się niemal wszyscy polscy właściciele ziemscy. Ich pomoc dla powstania polegała na przechowywaniu przemycanej broni i ochotników, a także na udzielaniu im opieki medycznej. Dodatkowo właściciele ziemscy obarczyli się specjalnym podatkiem.

Dużą rolę w wspieraniu walczących mieli także inni członkowie organizacji powstańczej. W Paprosie przerzucaniem broni i ludzi zajmował się gospodarz Patyk. Częstym gościem w jego domu był słynny powstańczy pułkownik - Bartłomiej Nowak. W pamięci zapisała się także działalność Michała Habera z Woli Wapowskiej, który nocami przewoził pakunki ze sprzętem dla powstańców do innego członka organizacji - Andrzeja Kotasa z Chełmc. Ten przekazywał ją dalej. W oficjalnych strukturach powstania działali także inspektor gospodarczy Piszczykowski z Karczyna, Henryk Gosławski z Sukowów, Wędzikowski z Racic i Walenty Trzciński z Popowa. 

Ważnym epizodem powstania na Kujawach była ekspedycja Ludwika Mierosławskiego - pierwszego dyktatora zrywu roku 1863-go. Dowódca zdecydował się operować na Kujawach ze względu na dobrą znajomość terenu i zaprzyjaźnionych ziemian - jego rodzina wywodziła się z Mirosławic. 17 lutego 1863 roku Mierosławski przekroczył granicę zaborów na wysokości Konar. Miejsce koncentracji sił było wyjątkowo niefortunne, gdyż powstańcy musieli nie tylko przecisnąć się pod czujnym okiem kruszwickiej żandarmerii, ale także przebyć bagna Bachorzy. Sytuację pogarszała odwilż oraz przechwycenie przez Prusaków transportu belgijskiej broni, który miał dotrzeć do powstańców z Bydgoszczy. Wśród ochotników do partii Mierosławskiego znalazło się kilku mieszkańców Karczyna: pisarze dworscy Dąbski i Szymanowski, Anczykowski, Jan Modrzejewski, Mikołaj Siemianowski, Stanisław Skonieczny, Adam Otto, oficjalista Pinkowski i siodlarz Zaremba. Wyprawa zakończyła się niepowodzeniem - po drugiej stronie granicy na dyktatora powstania czekał tylko niewielki oddział złożony z nieuzbrojonej młodzieży. Widząc to, Mierosławski wycofał się do zaboru pruskiego. Po krótkim pobycie w Tarnówku wyjechał do Paryża, aby ponownie przekroczyć granicę w drugiej połowie lutego.

Po nieszczęsnej przegranej Mierosławskiego pod Krzywosądzą i Nową Wsią, działania powstańców na pograniczu kujawskim przestały mieć rację bytu. Nie przeszkodziło to jednak wielu ochotnikom z naszego terenu w przekraczaniu granicy i wspomaganiu niepodległościowego zrywu. Nazwisk wielu powstańców nie poznamy nigdy - uczestnikom walk zależało na pełnej dyskrecji. Świadczy o tym chociażby przypadek dwóch kruszwiczan - Jana Ciesielskiego i Kacpra Jańczaka, którzy w ramach represji zostali zesłani na Syberię. Listę uczestników walk jak i osób, które wspierały powstanie na podstawie dokumentów niemieckiej policji zrekonstruował Mirosław Pietrzyk. Poza osobami wymienionymi w tekście wcześniej, znaleźli się na niej: Jakub Kruszyński - karbowy z Rzeczycy, Jan Wojciechowski z Sukowów, Jan Hofman z okolic Kruszwicy, Wilhelm Schultze ze Skotnik, Józef Andreszka ze Sławska Wielkiego, pisarz dworski Konstanty Piwkowski i oficjalista Karol Brzeziński z Racic; Adam Kwiatkowski, Antoni Michałowski, Franciszek Nowakowski i Wojciech Wiechecki z Kruszwicy, Wincenty Sandecki z Ostrówka, Franciszek Nizerkiewicz z Żernik, Michał Wypijewski z Pieck, Marcin Trzciński - rządca z Popowa, parobek Piotr Kozłowski, fornal Szczepan Proszak i kucharz Jan Szatkiewicz z Piask.

Od powstania syczniowego minęło ponad 150 lat. Warto abyśmy chociaż w małym stopniu ocalili pamięć o tych wszystkich, którzy poszli w nierówny bój o “wolność, całość i niepodległość”, płacąc nieraz najwyższą cenę.

piątek, 13 listopada 2015

Geocaching, czyli co?

Jak być może już wiecie, jesteśmy miłośnikami geocachingu. Tych, którzy myślą, że to jakaś nowa sekta albo dopalacz - uspokajam. Geocaching to po prostu nowy pomysł na turystykę, pomysł z pewnością wart wypróbowania.



Zdarzyło się Wam znudzić miejscem widzianym po raz n-ty? A może przeszkadzają Wam tabuny turystów, które depczą Wam po butach? Na szczęście jest alternatywa.

Geocaching narodził się, gdy rząd USA udostępnił cywilom technologię GPS. Choć dziś życie bez niej wydaje nam się dość kłopotliwe, to jednak jesteśmy w jej posiadaniu od zaledwie 15 lat. O tym, jak GPS ułatwił nam życie można by pisać godzinami, ale nie o tym jest ten tekst. Zaledwie dwa dni po udostępnieniu technologii - 3 maja 2000 roku, Amerykanin Dave Ulmer postanowił upamiętnić ten fakt, rozpoczęciem niezwykłej gry terenowej. Geocaching, bo o niej oczywiście mowa, polega na szukaniu skrytek (slangowo zwanych keszami) w czym pomocne mają być wspomniane współrzędne z GPS.

Jak zacząć?

1) Przede wszystkim powinniśmy wyposażyć się w nadajnik GPS. Standardowo posiadają go nawigacje samochodowe, niemniej do dobrej zabawy wystarczy nam ściągnięcie odpowiedniej aplikacji na nasz smartfon. Oficjalna "apka" kosztuje ok. 9 $, ale zarówno dla Androidów, jak i iOS można znaleźć conajmniej kilka darmowych zamienników.

2) Pamiętamy o czymś do pisania - przyda się na 99%

3) Gdy już znamy swoje położenie geograficzne, dobrze byłoby poznać położenie geograficzne skrytek. W tym celu wystarczy założyć bezpłatne konto na stronie www.geocaching.com. W ten sposób uzyskamy dostęp do map z zaznaczonymi keszami.
Opis każdego z nich wygląda podobnie: oprócz poglądowej mapki, otrzymujemy także informacje o nazwie i współrzędnych skrytki, a także opis obiektu. Każdy kesz posiada także informacje o stopniu trudności terenu jak i maskowania. Dowiemy się także czy podczas wyprawy przyda nam się łopata, kalosze, a może... sprzęt wspinaczkowy. Dodatkowo strona skrytki może być wzbogacona w podpowiedzi i zdjęcia. Wyposażeni w taką wiedzę możemy śmiało ruszać w teren.

W terenie

Kesze posiadają różne rozmiary i kształty. Najczęściej są to wtórnie wykorzystane pojemniki plastikowe - ważne bowiem, aby zawartość była chroniona od wilgoci i uszkodzeń. Najmniejsze kesze mogą mieć wielkość monety, największe to wielkie skrzynie. Oczywiście, musimy pamiętać, że zakładający skrytkę robią wiele, aby nie wiedziały o niej osoby postronne. Jeśli więc nosisz okulary, nie zapomnij ich ze sobą zabrać. Standardowa kryjówka znajduje się pod kamieniem lub w dziupli drzewa, choć niejednokrotnie sposoby maskowania obiektów są o wiele bardziej wyszukane.

Co znajdziemy w skrytce?

Każdy kesz wyposażony jest w niewielki notesik nazywany logbookiem. Jak sama nazwa wskazuje, służy on do "logowania się" w danym miejscu, czyli po prostu potwierdzenia swojej bytności. Wystarczy w odpowiednią rubrykę wpisać datę znalezienia oraz nasz login ze strony albo po prostu imię. W ten sposób istnieje fizyczne potwierdzenie, że do skrzynki dotarliśmy o własnych siłach, a nie palcem po mapie.

Poza logbookiem w skrytce (zależnie od jej wielkości) możemy natrafić także na różnego rodzaju gadżety. Przyjęło się, że jeśli chcemy coś z kesza wyjąć, powinniśmy włożyć do niego przedmiot o podobnej wartości.

Częstą praktyką jest także umieszczanie certyfikatu FTF, czyli niewielkiej kartki informującej nas, że znaleźliśmy skrytkę jako pierwsi. Jeśli jesteśmy takimi szczęśliwcami, możemy zabrać go ze sobą jako potwierdzenie naszego osiągnięcia.

Najważniejsze

Rzeczą, o której należy bezwzględnie pamiętać jest pozostawienie miejsca, do którego dotarliśmy w takim stanie, w jakim było ono przed naszą wizytą. Powinniśmy dołożyć wszelkich starań, aby pojemnik z logbookiem został odłożony tam skąd go braliśmy. Tylko dzięki temu kolejni uczestnicy będą mogli uczestniczyć dalej w grze.

Teraz trzeba jeszcze tylko wejść na stronę skrytki i pochwalić się jej odnalezieniem w wirtualnym logbooku. To także miejsce, gdzie możemy podzielić się swoimi refleksjami z opiekunami miejsca, jak i innymi poszukiwaczami.

Dzięki geocachingowi możemy dotrzeć w miejsca, o których przewodniki turystyczne skutecznie milczą. Najczęściej skrytki zakładają bowiem lokalni miłośnicy historii i przyrody, którzy w ten sposób chcą pochwalić się pięknem swojej okolicy. Zabawa, poza zastrzykiem adrenaliny, pozwala nam również inaczej spojrzeć na otaczający nas świat.

Geocaching w regionie

Szukanie keszy na Kujawach ma się bardzo dobrze. W samym powiecie inowrocławskim znajduje się ich  ponad 300! My zapraszamy do odwiedzenia trzech założonych przez nas: "Wiatrak i... alchemik", "Kamień 1876" i "Cmentarz we Wróblach". Wkrótce zrealizujemy projekt, który tę liczbę skutecznie rozmnoży :)

poniedziałek, 2 listopada 2015

Regulamin konkursu dla gimnazjalistów

Regulamin konkursu HISTORIA Z MOJEGO PODWÓRKA

I. Cele konkursu
1. Celem konkursu jest:
- zachęcenie młodych mieszkańców gminy Kruszwica do zainteresowania się historią i kulturą regionu,
- poszerzenie grona miłośników regionu,
- wzmocnienie więzi młodych ludzi ze swoją małą ojczyzną,
- rozwijanie umiejętności i talentów uczniów.

II. Zasady uczestnictwa w konkursie
1. Uczestnikami konkursu mogą być uczniowie klas I-III gimnazjum zamieszkujący w gminie Kruszwica.
2. Prace nadesłane na konkurs muszą być pracami własnymi, dotychczas niepublikowanymi.
3. Zadaniem uczestnika jest stworzenie pracy na jeden z poniższych tematów:
a) Miejsce niezwykłe ­- historia miejscowości lub zabytku,
b) Świadkowie historii mówią... ­ - świat oczyma najstarszych mieszkańców,
c) Jak dawniej na wsi świętowano? ­- zwyczaje i tradycje naszych przodków.
4. Preferowane są prace pisemne, choć organizator zachowuje sobie prawo do honorowania w niektórych przypadkach prac plastycznych, prezentacji multimedialnych itp..
5. Wymogi formalne pracy: min. 2 strony formatu A4, czcionka Times New Romans 12 (względnie rękopis o zbliżonej obiętości), akapity, tytuł oraz krótki wykaz wykorzystanych źródeł.
6. Praca musi być podpisana imieniem i nazwiskiem oraz klasą, do której uczęszcza uczestnik konkursu.

III. Termin i miejsce składania prac
1. Gotową pracę należy złożyć do 10 grudnia 2015 roku na ręce nauczyciela historii lub przesłać ją na adres mailowy: fundacjamodrak@gmail.com. 
IV. Ocena pracy i wyłonienie laureatów:
1. Laureatów konkursu wyłania jury.
2. W skład jury wchodzą członkowie zarządu Fundacji Modrak. Organizator zastrzega sobie prawo do rozszerzenia tego grona o inne osoby.
3. Jury podejmuje decyzje większością głosów.
4. W ocenie pracy konkursowej pod uwagę będą brane:
- spełnienie wymogów formalnych,
- poprawność językowa i estetyka wykonania,
- wykorzystanie źródeł, ze szczególnym uwzględnieniem wywiadów z informatorami oraz fotografii.
5. Laureatom konkursu zostaną przyznane trzy nagrody (I, II, III miejsce) oraz wyróżnienia.
6. O terminie i miejscu ogłoszenia wyników konkursu organizator poinformuje za pośrednictwem nauczyciela oraz stron internetowych: kujawskie.blogspot.com i www.facebook.com/fundacjamodrak.

IV. Postanowienia końcowe
1. Nadsyłający pracę na konkurs zgadza się na naniesienie przez organizatora poprawek redaktorskich w tekście oraz jego późniejszą publikację w całości lub fragmentach (z zachowaniem informacji o autorze).
2. Uczestnik biorący udział w konkursie, akceptuje postanowienia regulaminu.
3. Organizator zastrzega sobie prawo do zmiany terminów, jeśli będą tego wymagały okoliczności.
4. Wszelkie zapytania należy kierować pod adres mailowy: fundacjamodrak@gmail.com.

niedziela, 1 listopada 2015

Relacja z cmentarza we Wróblach

W dzień Wszystkich Świętych przypominamy relację z prac remontowo-porządkowych na cmentarzu ewangelickim we Wróblach (gm. Kruszwica). Podobnych miejsc, które wymagają interwencji jest jeszcze dużo - oby z roku na rok ich stan ulegał poprawie.

poniedziałek, 19 października 2015

Cmentarz ewangelicki we Wróblach

Niepozorny cmentarz ewangelicki we Wróblach to jedno z nielicznych świadectw po dawnych mieszkańcach wsi. Na szczęście o miejscu tym wiemy coraz więcej.

Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich informuje nas, że w roku 1895 na 170 mieszkańców wsi 21 było wyznania innego niż katolickie. Nie trudno domyśleć się, że byli to prawdopodobnie ewangelicy. Czy ich doczesne szczątki spoczęły we Wróblach? Pewności nie mamy.

Wątpliwości nie rozwiewa pobieżny przegląd starych map. Na żadnej z nich nie widnieje nic takiego jak cmentarz we Wróblach. Poczynając jednak od 1893 roku na mapach łatwo odnajdziemy niewielki las, który pokrywa się z obszarem dzisiejszego miejsca pochówku. Prawdopodobieństwo, że już wtedy ktoś na nim spoczywał jest dość duże.


Niekoniecznie musieli być to jednak ewangelicy. Nie można wykluczyć, że pierwszymi "mieszkańcami" cmentarza były ofiary epidemii. Wiemy, że na terenie wsi znajdowały się przynajmniej dwa inne cmentarze, z których jeden z pewnością przeznaczony był dla zmarłych na cholerę. Być może las, który upodobali sobie później ewangelicy, także wykorzystywany był do pochówków epidemicznych? Wskazywałyby na to relacje części mieszkańców, którzy konsekwentnie nazywają to miejsce cmentarkiem cholerycznym. Z drugiej strony mogło w tym wypadku dojść do najzwyklejszej pomyłki.


Z pewnością jednak pochówki ewangelickie odbywały się tutaj po 1905 roku, gdy do wsi sprowadzono niemieckich kolonistów. Znamy ich nazwiska. Były to rodziny Schafer, Raatz, Stietzel, Hotho, Ehrenholz, Tucholke, Caners, Henf, Hage, Hermann, Richter, Hage, Vinke, Frick, Gunter i Bottcher. Ich pobyt we wsi trwał do 1921 roku, gdy gospodarstwa przeszły w ręce Polaków. Na szczęście dysponujemy danymi ze spisu powszechnego, które pokazują nam, że na 281 mieszkańców wsi - 106 było ewangelikami. Co ciekawe, 18 z nich deklarowało polską narodowość, pozostali - niemiecką.

Fragment jedynej zachowanej inskrypcji: 2... [9].191[2]/Ruh[e in Frieden] 
Wielu informacji o cmentarzu dostarczają nam archiwalne akta gminy Kruszwica, m.in. wykaz nieczynnych cmentarzy sporządzony w latach 30. XX wieku. Wiemy z niego, że grzebalisko było ogrodzone. Znajdowało się na nim także kilka "nadgrobków". Informacje te uzupełniają wspomnienia jednego z mieszkańców, który twierdzi, że na cmentarzu znajdowała się także studnia.

Wykaz podaje informacje, że po 1909 roku pochówki na tym miejscu nie odbywały się. Niedawne prace porządkowe na cmentarzu pozwoliły negatywnie zweryfikować to twierdzenie. Odnaleziono bowiem niewielki fragment tablicy, z którego wynikało, że osoba zmarła urodziła się w latach 10. XX wieku. Prawdopodobnie napis odnosił się do pochówku dziecka.

Po 1921 roku we Wróblach nie było już ewangelików. Rada sołecka zadecydowała o zachowaniu cmentarza jako ewentualnego grzebaliska epidemicznego. O groby nikt już jednak nie dbał. Z czasem zniknęło ogrodzenie i część nagrobków, a miejsce pochówku zamieniło się w odkrywkę piasku i dzikie wysypisko śmieci.

Dziś na cmentarzu możemy zobaczyć jedynie dwa groby. Niestety, nie zachowały się nazwiska zmarłych. Przypominają o nich tylko rozkrzewione bzy...
Prace porządkowe - jesień 2015

Na szczęście, coraz częściej zaczynamy sobie zdawać sprawę, że cmentarze ewangelickie są także częścią naszego dziedzictwa kulturowego. Cmentarz we Wróblach będzie jeszcze zdobił okolicę. Zrobimy wiele, aby nie tylko on.