Fundacja Modrak

Szukaj na tym blogu

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kujawy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kujawy. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 26 czerwca 2017

Aleksander Wigunt - książę z (litewskiego) importu

Długo kazaliśmy na siebie czekać z kolejną częścią naszej opowieści, ale znalezienie informacji o naszym dzisiejszym bohaterze nie było rzeczą łatwą. Poznajcie  Aleksandra Wigunta – ostatniego księcia Kujaw.

Wigunt przyszedł na świat ok. 1372 roku na dworze wielkiego księcia litewskiego Olgierda. Matką przyszłego księcia Kujaw była księżniczka twerska Julianna. Z pewnością była to kobieta dużej cierpliwości i siły, gdyż Wigunt przyszedł na świat jako jedno z 16 dzieci książęcej pary.

W tym licznym gronie odnajdziemy także niejakiego Jagiełłę, z którym nasz bohater potrafił się znakomicie dogadać. W 1385 roku Wigunt poparł zawiązanie unii w Krewie, a w roku następnym przyjął chrzest, zyskując tym samym łacińskie imię – Aleksander.

Niestety, nie wiemy dokładnie kiedy nasz bohater objął tron w księstwie kiernowskim. Choć pozostawało ono w zależności od wielkiego księcia, to jednak uważano je za całkiem prestiżowe. Kiernów był według tradycji pierwszą stolicą Litwy. W 1387 roku Jagiełło, zapewne przy współpracy z Wiguntem, ufundował w tym miejscu jeden z siedmiu pierwszych kościołów na Litwie.
 
Pomnik i relikty pierwszego kościoła w Kiernowie
Krótko po chrzcie książę Aleksander staje się elementem politycznej układanki. Mianowicie zostaje zaręczony z Jadwigą - córką Władysława Opolczyka, który w tym czasie sprawuje władzę m.in. na Kujawach. Historycy mają wątpliwości komu przede wszystkim zależało na tym mariażu. Z jednej strony Władysław Opolczyk starał się wzmocnić swoją pozycję wobec roszczeń książąt pomorskich, którzy pragnęli schedy po Kaźku słupskim; z drugiej Jagielle zależało, aby jego zaufany brat miał oko na poczynania niepokornego księcia. Na skonsumowanie związku należy trochę poczekać, małżonkowie są jeszcze zbyt młodzi.
 
Grodzisko w Kiernowie (źródło: wikipedia)
Wigunt Aleksander należał do najbardziej lojalnych sojuszników króla Polski. W 1388 roku widzimy go na wyprawie wojennej przeciw Krzyżakom. W roku następnym opowiada się po stronie Jagiełły w czasie wojny domowej z Witoldem.

W 1390 roku ma w końcu miejsce uroczysty ślub Aleksandra Wigunta i Jadwigi. Posagiem księżniczki było księstwo kujawskie składające się z ziemi inowrocławskiej, tucznowskiej i bydgoskiej. Władysław Opolczyk zobowiązywał się do sojuszu wojskowego z zięciem, zastrzegając sobie jednocześnie czynsz z Inowrocławia. Dodatkowo bystry władca zaznaczał, że w wypadku bezpotomnej śmierci córki, otrzyma od Wigunta wspomniane ziemię za cenę pieniężnej rekompensaty.

12 maja 1390 r. mieszczanie i dwór inowrocławski złożyli przysięgę wierności księciu kiernowskiemu, nie wiedząc zapewne, że jego panowanie będzie bardzo krótkie. Wystarczy zaznaczyć, że znamy tylko jeden dokument, w którym Wigunt tytułuje się księciem kujawskim. Wydano go zaledwie kilkanaście dni po inauguracji panowania. W podpisanym w Inowrocławiu dokumencie z 29 maja 1390 r. Wigunt zobowiązuje się do spłacenia długów u  urzędników swojego teścia.

I to właściwie tyle, jeśli chodzi o ostatniego władcę Kujaw. Nie wiemy ile czasu książę spędził na Kujawach, ale bardzo możliwe, że pospieszył dość wcześnie na Litwę, aby doglądać tam swoich interesów. Odnajdujemy go w 1392 roku w Wilnie, gdzie pada ofiarą spisku. Zgodnie z tradycją 28 czerwca 1392 roku książę zostaje otruty przez nieznanych sprawców. Okrutny los zakończył przedwcześnie żywot tego dobrze zapowiadającego się księcia, o którym w latach 30. XIX wieku Michał Baliński pisał, że był najpodobniejszy międzyw wszystkiemi bracią rodzonemi Jagiełły, dla bystrego dowcipu i łagodnych obyczajów.


Ostatni książę kujawski spoczął w wileńskiej katedrze. Wkrótce potem księstwo inowrocławskie zostaje zajęte przez wiernego Jagielle Tomka z Węgleszyna, który zostaje w dowód uznania inowrocławskim starostą. Tym samym kończy się historia Kujaw jako księstwa dzielnicowego.

sobota, 8 kwietnia 2017

Władysław Opolczyk i jego kujawski epizod

Przygodę w księstwie kujawskim zakończyliśmy na Kaźku słupskim. Jak już wspomnieliśmy był on panem na Bydgoszczy i Dobrzyniu, i wiele wskazuje także na to, że i w Inowrocławiu. Gdy za pomocą kamienia słupski książę rozstał się z życiem, wydawać by się mogło, że Kujawy staną się po prostu częścią Korony Polskiej. Król Ludwik Węgierski postanowił jednak jeszcze raz je wykorzystać w personalnych rozgrywkach. W 1378 roku kujawskie władztwo obejmujące Bydgoszcz, Inowrocław, Gniewkowo i Ziemię Dobrzyńską otrzymał jedna z najbarwniejszych postaci XIV-wiecznej Polski – Władysław Opolczyk.

Zanim jednak o kujawskich rządach tego księcia warto po krótce prześledzić jego dotychczasową karierę. Władysław przychodzi na świat ok. 1330 roku jako syn księcia Bolesława II i wywodzącej się z książąt świdnickich – Elżbiety. Książę młodość spędza na dworze w Budzie i trzeba przyznać, że początkowo to z tym państwem wiąże swoją karierę. W czasie słynnej uczty u Wierzynka znajduje się wśród delegacji węgierskiej. Władysław stopniowo rozbudowuje swoje niewielkie opolskie władztwo, m.in. o Oleśno, Byczynę czy Kluczbork. Prawdziwym przełomem jest jednak rok 1367, gdy Władysław zostaje palatynem węgierskim. Ta prestiżowa funkcja sprawia, że książę staję się drugą osobą w państwie, które przeżywa chyba swój najlepszy okres w dziejach. Władysław jest bardzo aktywny i ze swojego zadania wywiązuje się skrupulatnie, przy okazji znów rozbudowując swoją dziedziczną domenę o Wieluń, Bolesławiec, Lubliniec czy Brzeźno. 

Dobra passa księcia trwa do 1372 roku, gdy zostaje zwolniony z bycia palatynem. Prawdopodobnie jednak nie doszło do tego w jakiś dramatycznych okolicznościach. Król Ludwik miał do Władysława raczej dużo zaufania i powierzył mu inną, niemniej wymagającą misję. Opolski książę miał się zająć sprawa Rusi Halickiej, której niejasny status zawieszenia między Polską a Węgrami, wymagał solidnego i sprawdzonego administratora. Na tym niełatwym terenie Władysław radzi sobie znakomicie, znacząco rozbudowując miejscową gospodarkę. Sukcesem jest dla niego także utworzenie arcybiskupstwa ze stolicą w Haliczu. Książe ma jednak problemy z obroną swojego władztwa przed najazdami litewskimi, z resztą nigdy nie będzie dobrym żołnierzem.

W 1378 roku Władysław – „człowiek do zadań specjalnych” odnosi swoją pierwszą znaczącą porażkę. Powierzone zostaje mu namiestnictwo w Polsce, niemniej opozycja możnych sprawia, że nie może objąć funkcji. Ludwik węgierski, nie chcąc drażnić Polaków, musiał znaleźć nowe miejsce dla swojego pupila. Możliwości mogących zaspokoić ambicje dawnego palatyna węgierskiego i księcia ruskiego nie było zbyt wiele. Traf chciał, że niedawno z życiem rozstał się Kaźko słupski… Władysław Opolczyk objął tym samym władzę na Kujawach.

O tym, że opolski książę trafił na Kujawy decydowało w głównej mierze to, że ziemię te mógł objąć bez większego sprzeciwu jej mieszkańców. Z drugiej strony Ludwikowi węgierskiemu zależało na posiadaniu swojego człowieka przy granicy z państwem zakonu krzyżackiego. Księstwo inowrocławsko-dobrzyńskie miało rzecz jasna swoje atuty (dobre ziemie, szlak handlowy na Wiśle), niemniej dla aspirującego znacznie wyżej Władysława objęcie go było z pewnością porażką.

Mimo to, książę z energią przystąpił do organizacji swojego nowego władztwa. Jednym z pierwszych zadań było dla niego „pozbycie się” wdowy po Kaźku słupskim Małgorzaty, która traktowała Ziemię Dobrzyńską jako swoją wdowią oprawę. Władysław znalazł jej szybko męża (księcia brzeskiego Henryka VII) i tym samym objął władzę nad spuścizną po słupskim księciu. Władysław postanowił utworzyć także nową kasztelanię w Złotowie (obok Dobrzynia i Inowrocławia). Przejęła ona rolę zniszczonego przez Krzyżaków Gniewkowa i zapewne miała być bramą do handlu z zakonnikami. Książę wydał też przywilej dla inowrocławskich tkaczy, który pozwalał im na wywóz wyprodukowanych towarów poza teren księstwa. Władysław lokował także Wyszogród (dzisiejszy Fordon) na miejscu grodu zniszczonego przez Krzyżaków czy fundował klasztor franciszkanów w Dobrzyniu.

Na tym jego kujawska aktywność właściwie się zakończyła, bo Władysława znów porwały sprawy wielkiego świata. W 1382 roku umiera król Ludwik węgierski, a książę angażuje się silnie w sprawę jego następstwa. Władysław popiera Zygmunta Luksemburskiego, później skłania się ku Jadwidze andegaweńskiej, ale w parze z Wilhelmem Habsburgiem. Sprzeciw wobec mazowieckiego księcia Siemowita IV przypłaca krótkim uwięzieniem. Zdaniem części współczesnych Władysław sam aspiruje do roli króla. Może być w tym trochę prawdy, biorąc pod uwagę, że był wnukiem Kazimierza Wielkiego, krewnym Ludwika węgierskiego, a nawet wujem króla czeskiego Wacława.
Ten burzliwy okres dziejów księcia kończy się zawarciem ślubu przez Jadwigę i Jagiełłę. Władysław Opolczyk czuje się pokrzywdzony przez nowego władcę, który nie potrafi (lub nie chce) wynagrodzić jego starań i zaspokoić wielkich ambicji. Wierny Andegawenom książę rozpoczyna w swojej życiowej historii nowy rozdział, który sprawi, że przez potomnych zostanie zapamiętany jako jeden ze schwarccharakterów polskiej historii. 

Wszystko zmierza do konfliktu. Władysław wystawia odezwę do mieszkańców Rusi, w którym prosi ich o nieuznawanie polskiej władzy. W 1388 roku z kolei Jagiełło składa deklarację przekazania należącej do Opolczyka Bydgoszczy książętom słupskim. Wojna wybucha jednak dopiero w 1891 roku, gdy książę oddaje w zastaw Krzyżakom Złotorię, dysponując tym samym bezprawnie majątkiem swojego seniora. Oczywiście, rozstrzygnięcie musi być jednoznaczne – Jagiełło sprawnie opanowuje posiadłości Opolczyka na Kujawach i Śląsku. Opolski książę dopuszcza się wręcz zdrady, szukając pomocy u Krzyżaków czy Zygmunta Luksemburskiego, ale w ostateczności opuszczają go niemal wszyscy stronnicy. Wojna skończyła się w 1396 roku praktycznym ubezwłasnowolnieniem opolskiego księcia. Władysław umiera w Opolu w roku 1401. Mimo zawrotnej kariery zakończy życie jako książę władający mniejszym obszarem niż ten, który odziedziczył po przodkach.

Rządy na Kujawach stanowiły dla Władysława Opolskiego zaledwie epizod. Z dzielnicą nie zdążył się zżyć, po 1383 roku praktycznie w nią już nie inwestował. Władysław Jagiełło pomny nieudanego eksperymentu decyduje się w 1392 roku na ostateczne przyłączenie Kujaw do Korony Królestwa Polskiego. Dawne księstwa inowrocławskie i brzeskie zamienią się w województwa, ale to już zupełnie inna historia…

piątek, 7 kwietnia 2017

Kaźko słupski - książę-iskierka

Skoro ostatni inowrocławscy książęta umierają bezpotomnie, a ich ziemie obejmuje król Polski to mogłoby się wydawać, że dzieje kujawskiego księstwa powinny się już zakończyć. Oczywiście, nie będzie to takie łatwe… Przed nami jeszcze czterech kujawskich książąt – dziś pierwszy z nich – Kaźko słupski.

Po śmierci księcia Przemysła, a także okupacji krzyżackiej, Kujawy trafiają w ręce Kazimierza Wielkiego. Formalnie możemy uznać go za księcia kujawskiego, niemniej rozpisywanie się na naszym małym blogu o tym chyba najlepiej opisanym Piaście, nie ma większego sensu. Kujawy wiążą się z Koroną Królestwa Polskiego, ale trafi się jeszcze kilka ciekawych, miejscami i egzotycznych przykładów, gdy władzę nad Inowrocławiem czy Kruszwicą obejmie ktoś inny niż król polski.
 
Rodzice Kaźka - Bogusław V i Elżbieta Piastówna
(https://pl.wikipedia.org/wiki/El%C5%BCbieta_Kazimierz%C3%B3wna#/
media/File:Bogus%C5%82aw_V_Pomorski_El%C5%BCbieta_Piast%C3%B3wna.jpg; autor: Klapi CC-BY 2.5 pl)
Dzisiaj czas na postać Kazimierza słupskiego, którego już współcześni nazywali zdrobniale Kaźkiem, co poniekąd oddaje pośledniość losów tego księcia. Nasz bohater przyszedł na świąt w połowie XIV wieku na słupskim dworze Bogusława V. I tutaj pewnie by zaginął w gąszczu innych książąt i książątek pomorskich gdyby nie jego matka. Była nim Elżbieta – córka Kazimierza Wielkiego. To otworzyło Kaźkowi drzwi do wielkiej kariery, na którą z pewnością nie był gotowy.

Są lata 60. XIV wieku. Król Polski Kazimierz Wielki jest już starcem, który powoli podsumowuje swoje życie. Udało mu się wiele, niemniej w jednej kwestii poniósł całkowitą porażkę. Ten tytan alkowy, nie posiada legalnego męskiego potomka! Być może miał jeszcze jakieś nadzieje na odmianę losu, gdy podpisywał z węgierskim królem Ludwikiem Andegaweńskim układ o przekazaniu mu władzy w kraju na wypadek bezpotomnej śmierci, teraz jednak trzeba było je porzucić. Władca Polski decyduje się jednak na jeszcze jeden fortel. Król czuje wielką sympatię do swojego wnuka Kaźka, który dużo czasu spędza na krakowskim dworze. Kazimierz Wielki postanawia usynowić słupskie książątko i sporządzić testament, w którym czyni go swoim spadkobiercą. Kaźko miał na własność otrzymać także strategicznie położone ziemie – Kujawy (inowrocławskie i bydgoskie), Ziemię Dobrzyńską, Ziemię sieradzko-łęczycką, północną Wielkopolskę z Wałczem i Złotowem. W 1370 roku gaśnie gwiazda jednego z największych władców Polski, Kaźko teoretycznie staje się jego spadkobiercą. Teoretycznie.
Pieczęć Kaźka słupskiego
źródło: domena publiczna
Jest jeszcze jeden kandydat do tronu, za którym stoją nie tylko wcześniejsze układy, ale także sława jednego z najpotężniejszych władców ówczesnej Europy. To Ludwik zwany przez Węgrów Wielkim, przez nas zaledwie Andegaweńskim. Historycy głowią się do dziś, cóż takiego Kazimierz Wielki widział w chłopcu, że gotów był ryzykować dla niego niesłychaną woltę dyplomatyczną, która mogła zakończyć się dla kraju w najlepszym wypadku wojną domową. Kaźka na tron mogła wynieść tylko jednoznaczna postawa polskich możnych, ale to Ludwik miał dla nich znacznie więcej do zaoferowania.
 
Kolorem jasnoróżowym zaznaczono ziemie będące we władaniu Kaźka słupskiego.
źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Ludwik_W%C4%99gierski#/media/File:Polska_1370_-_1382.png,
autor: Poznaniak CC-BY 2.5 pl
Testament nie wszedł w życie, niemniej Ludwik postanowił jakoś młodego księcia uposażyć, zyskując tym samym jego lojalność. Choć opozycja z Kaźkiem wiązała jakieś nadzieje, to jednak on sam stał przy węgierskim władcy. Marzenia o koronie raczej go nie interesowały, przynajmniej póki był młody, a król Ludwik żył. Jak przekazuje kronikarz Janko z Czarnkowa w zamian za wierność książę otrzymał Ziemię Dobrzyńską, Wałcz, Złotów, Bydgoszcz i Kruszwicę. Tym samym, przynajmniej część Kujaw znalazła się pod innym niż królewskie panowaniem. Trudno jednak mówić o realnym odtworzeniu księstwa, bo też i Kaźko bardziej był zafrasowany sprawami pomorskimi (w 1374 roku obejmuje samodzielnie księstwo słupskie) i to z nimi wiąże większość swoich działań. Co więcej, problematyczną kwestią jest czy władca sięgnął w ostateczności po Kruszwice, a jeszcze większym znakiem zapytania jest. Zdania badaczy są w tej kwestii podzielone i nie odważymy się tego jednoznacznie rozstrzygnąć. Dla bezpieczeństwa możemy mówić o Kaźku jako księciu bydgoskim.

Drogi księcia zejdą się pod koniec lat 70. XIV wieku z innym kujawskim władcą – panem na Gniewkowie - Władysławem Białym. O tym ostatnim będziemy pisać w kolejnym odcinku „przygód książąt kujawskich” ;), póki co wspomnijmy tylko, że w przeciwieństwie do Kaźka miał on o wiele większe ambicje. Pod pretekstem walki o tron królewski, Władysław Biały wszczyna bunt, którego Kaźko jednak nie popiera, a wręcz staje do bezpośredniej walki z krewnym. W połowie 1376 roku młody książę uczestniczy w oblężeniu jednego z zamków Władysława w Złotorii koło Torunia. Wydarzenie to kończy się dla naszego bohatera tragicznie. Podczas walk ksiażę zostaje raniony kamieniem. Rana, zadana prawdopodobnie w głowę, okazuje się na tyle poważna, że pół roku później książę umiera na zamku bydgoskim.


I to już w zasadzie tyle. Kaźko, niczym iskierka rozbłysnął i szybko zgasł. Niedoszły król Polski, pan na przynajmniej części Kujaw, spoczął na wieki w Koronowie. 

sobota, 28 stycznia 2017

Książę Siemomysł, czyli nie tak miało być :)

Śmierć Kazimierza Konradowica w roku 1267 roku kończy właściwie krótki okres, w którym księstwo kujawskie liczyło się na arenie ogólnopolskiej. Od tej pory będzie ono jednym z wielu małych państewek, które swoją egzystencję opierać będą na szukaniu silniejszych protektorów. Czy tak musiało się stać? Czy następca Kazimierza miał szansę, aby odegrać w dziejach ważniejszą rolę?

W dzisiejszym odcinku pocztu książąt kujawskich (ależ szumna nazwa ;P) czas na postać mało znaną i dość pechową. Mowa tu o księciu Siemomyśle, któremu po śmierci ojca przypadają w udziale Kujawy ze stołecznym Inowrocławiem.

Przypomnijmy, że nasz bohater był drugim dzieckiem kujawskiego księcia z Konstancją śląską. Szacuje się, że jego narodziny nastąpiły ok. 1245/50 roku. O jego wczesnych poczynaniach wiemy niewiele. Jedną z pierwszych wzmianek jest informacja zawarta w Kronice wielkopolskiej, według której Siemomysł miał uczestniczyć w buncie swojego starszego brata Leszka, w wyniku którego ten ostatni uzyskał na własność ziemię sieradzką.

Po tym wydarzeniu młody książę zdaje się wracać w łaski ojca, bo też przejęcie przez niego władzy na Kujawach w 1267 roku przebiega bezproblemowo. Domena księcia jest już znacznie okrojona - Brześć Kujawski otrzymuje Władysław Łokietek, ziemię dobrzyńską obejmuje kolejny przybrany brat - Siemowit. Siemomysł sprawuje więc swoje rządy nad ziemią inowrocławską, kruszwicką, słońską (okolice dzisiejszego Ciechocinka), wyszogrodzką (wraz z Bydgoszczą) i michałowską.

Początki Siemomysła jako księcia są obiecujące. Na początku 1268 roku bierze on udział w spotkaniu z wybitnym władcą Czech Przemysłem Ottokarem II, którego wojska przeszły przez Kujawy, aby wspomóc kolejną krzyżacką krucjatę. Chwilę później Siemomysł żeni się z córką tczewskiego księcia Sambora II - Salomeą.

I byłoby pięknie, ale nie było :) Zbliżenie do Krzyżaków niezbyt spodobało się kujawskim możnym, którzy w “Brodaczach” widzieli rywali w handlu wiślanym. W 1269 roku w księstwie dochodzi do otwartego buntu poddanych, na czele którego staje biskup włocławski Wolimir. Opozycja powołała na tron inowrocławski księcia gnieźnieńsko-kaliskiego Bolesława Pobożnego, który jednak poprzestał na zajęciu kasztelanii kruszwickiej.

Kolorem zielonym zaznaczono ziemie utracone przez Siemomysła,
czerwonym księstwo inowrocławskie w roku jego śmierci.
(mapka: http://www.skyscrapercity.com/showthread.php?t=773198&page=4)
Siemomysł zachował władzę, niemniej utracił autorytet. Książę postanowił go odzyskać, angażując się w awanturę na Pomorzu. Nie będziemy tutaj wchodzić w jej szczegóły - wystarczy tylko wspomnieć, że Siemomysł poparł w niej swojego teścia prokrzyżackiego Sambora II. To ponownie przelało szalę goryczy, przy czym tym razem książę został wygnany z Kujaw. Księstwo przeszło w ręce Bolesława Pobożnego, który po dwuletnich rządach - w 1273 roku dokonuje podziału dzielnicy: dla siebie zachowuje kasztelanię bydgoską, kruszwicką i radziejowską przekazuje Władysławowi Łokietkowi, a pozostałe tereny oddaje w ręce Leszka Czarnego.

Niewiele (a właściwie prawie nic) wiemy o tułaczych losach Siemomysła, który ponownie obejmuje władzę w okrojonym księstwie w roku 1278. Aby ją odzyskać, książę musiał wyrzec się wspierania żywiołu niemieckiego i obiecał słuchać rad możnych. Zdruzgotany władca zdobył się na jeszcze jedną samodzielną decyzję. Ponownie rusza na Pomorze, aby powalczyć o schedę po zmarłym teściu. Tczew udaje mu się jednak opanować chwilowo, na więcej zabrakło sił i w 1280 między Siemomysłem a Mściwojem II dochodzi do zawarcia pokoju. Cztery lata później książę inowrocławski wraz z Leszkiem Czarnym toczy kolejne walki, tym razem z Krzyżakami. Nie przynoszą one jednak żadnych korzyści. Siemomysłowi w wyniku negocjacji udaje się jeszcze odzyskać część kasztelanii bydgoskiej, po czym w 1287 roku kończy swój żywot w Inowrocławiu.
Andrzej III - król węgierski i zięć Siemomysła
(domena publiczna)


Ponownie nie mamy pewności gdzie złożono doczesne szczątki księcia, ale temu tematowi poświęcimy kiedyś osobny artykuł. Jego pożycie z Salomeą okazało się nad wyraz owocne. Książę doczekał się trzech córek: Eufemii (zmarła jako dziecko), Fenenny (poślubiła króla węgierskiego Andrzeja III) i Konstancji (opatka w prestiżowym klasztorze trzebnickim). Siemomysł był także ojcem trzech książąt: Leszka, Przemysła i Kazimierza, ale o nich wspomnimy więcej wkrótce. No i dzieckiem Siemomysła jest też prawdopodobnie Gniewkowo, które ponoć za jego czasów otrzymuje prawa miejskie.

Siemomysł zaczynał swoje rządy jako książę kujawski, kończył jako inowrocławski. To chyba najlepsze, i niestety niezbyt pochlebne, podsumowanie jego panowania. Książę miał odwagę, aby szukać dla swojego izolowanego księstwa sojuszników. Pech chciał, że nie byli oni akceptowani przez poddanych. Może zabrakło Siemomysłowi realnego spojrzenia na rzeczywistość i umiejętności dążenia do kompromisu? Źródeł, które bliżej przedstawiałyby nam sylwetkę księcia niestety nie posiadamy. Troszkę szkoda człowieka, którego plany i ambicje nie współgrały z rzeczywistością. Na pocieszenie pozostaje nam fakt, że wśród książąt kujawskich nie był to przypadek odosobniony. ;)

środa, 25 stycznia 2017

Kazimierz - twórca księstwa kujawskiego


Książęta kujawscy mają pecha. Nieraz mieli go w czasie swoich rządów, a i pośmiertnie mało kto o nich pamięta. Przeciętny Kujawianin zapytany o dawnych władców tych ziem z pewnością wymieniłby Łokietka, może też i Władysława Białego, ale co dalej? W krótkich artykułach postaramy się w najbliższym czasie przybliżyć nieco sylwetki tych troszkę zapomnianych, ale jakże jednak barwnych władców.

 

Zacznijmy od twórcy kujawskiej linii Piastów - Kazimierza. Przyszedł on na świat jako drugi (lub według niektórych źródeł) trzeci syn Konrada Mazowieckiego i księżniczki nowogrodzko-siewierska Agafii. Nasz bohater urodził się zapewne w Płocku, gdzie dwór książęcy przeważnie rezydował, niemniej data tego wydarzenia nie jest pewna. Najczęściej historycy wskazują rok 1211 lub 1213.
Młody książę dorastał w bardzo specyficznej atmosferze. Z jednej strony księstwo mazowieckie nie należało do przesadnie potężnych ani bogatych, z drugiej - aspiracje mazowieckiej linii Piastów były ogromne. Ojciec Kazimierza - Konrad, zapamiętany przez kolejne pokolenia jedynie z powodu sprowadzenia na ziemie polskie Krzyżaków, był osobą szalenie ambitną i co więcej - posiadającą całkiem solidne podstawy do objęcia władzy nad pozostałymi Piastami. Nigdy nie dowiemy się jak na młodego Kazimierza wpłynął zapalczywy charakter ojca, niemniej pewne cechy Konrada powtórzą się w kolejnym pokoleniu...
Jedno z nielicznych przedstawień Kazimierza -
detal z pateny płockiej z I poł. XIII w. (domena publiczna)

Kazimierz po raz pierwszy daje o sobie znać w źródłach w roku 1228, gdy wraz z ojcem bierze udział w targach o ziemię krakowską. Niepowodzenie Konrada w opanowaniu najważniejszej dzielnicy kraju, sprawiło, że Kazimierz stał się szybko narzędziem ojca w montowaniu koalicji przeciw Henrykowi Brodatemu i Władysławowi Laskonogiemu. Przydatny był w niej bratanek tego ostatniego - Władysław Odonic, więc nic dziwnego, że na początku lat 30. stał się on zięciem Kazimierza. Sytuacja ta nie trwała długo - kilka miesięcy później Jadwiga, bo tak miała na imię żona przyszłego księcia Kujaw, zmarła bezpotomnie.

W 1233 roku Kazimierz otrzymuje Kujawy i  tę datę można formalnie uznać za narodziny nowego księstwa, choć trzeba pamiętać, że nadal pozostawało ono w ścisłej zależności od władcy całego Mazowsza. W kolejnych latach książę kujawski wspiera politykę swojego ojca, m. in. wraz ze świeżo sprowadzonym zakonem krzyżackim, uczestniczy w wyprawach na Prusy. Na początku lat 40. Kazimierz u boku ojca ponownie angażuje się w sprawę opanowania Krakowa. Ta sztuka Konradowi się udaje, niemniej tylko ślepiec mógłby wierzyć, że uda się mazowieckiej linii Piastów zawładnąć Małopolską na dłużej. Rozpoczynał się czas największego rozbicia feudalnego w dziejach Polski, czas w którym Kazimierz potrafił się znakomicie odnaleźć.
Kazimierz dość szybko zrozumiał, że aby liczyć się w walce, musi znacząco powiększyć swoje włości. Okazja nadarzyła się bardzo szybko - w 1239 roku książę na Inowrocławiu bierze za żonę Konstancję - córkę śląskiego Henryka Pobożnego, który dwa lata później zginie w bitwie pod Legnicą. Księżniczka posiadała bardzo ciekawy posag, którym była kasztelania lądzka - teren bogaty i dodatkowo strategicznie położony na mapie księstw polskich. Z drugiej strony - tym samym rozpoczęła się dla Kazimierza epoka trudnych walk o ową ziemię… Prezent ślubny okazał się niedźwiedzią przysługą teścia - kasztelanię książęta śląscy uzyskali stosunkowo niedawno kosztem Wielkopolan. Gdy monarchia Henryków upadła, zrozumiałym było, że rządzący z Gniezna Bolesław Pobożny, będzie próbował odzyskać integralną część Wielkopolski.
Innym punktem zapalnym będzie też pogranicze pomorsko-kujawskie. Oczywiście, jedną z głównych przyczyn konfliktu było zdominowanie handlu wiślanego. Sporną okazywała się także kwestia opanowania Brdy i grodu w Wyszogrodzie. Kazimierz w 1242 roku zdołał opanować wspomniany gród, a później jego wojska miały pustoszyć Pomorze aż do Świecia. Czy jakiś wpływ na zaniechanie dalszych walk miała rzekoma interwencja tatarska w 1941 roku - tego już się raczej nie dowiemy. Konflikt z Pomorzem będzie przybierał różne formy i konia z rzędem kto jest w stanie odnaleźć się w dyplomatycznej i militarnej rozgrywce, która miała w związku z nim miejsce.

Pieczęć Kazimierza Kujawskiego (domena publiczna)
W 1247 roku umiera Konrad Mazowiecki. Na mocy jego ostatniej woli Kazimierz miał został na Kujawach, najstarszy Bolesław otrzymał większość Mazowsza z Płockiem, z kolei najmłodszy Siemowitowi przyznano ziemię sieradzko-łęczycką. Realizacja ostatniej woli Konrada została skutecznie jednak zakłócona przez księcia kujawskiego. W zajęciu Sieradza i Łęczycy nie przeszkodził mu nawet fakt, że jego bracia przebywali w tym czasie w Płocku, aby pochować ojca. Wydziedziczony Siemomysł miał jednak szczęście, gdyż rok później umiera Bolesław i tak oto najmłodszy z synów Konrada przejął najważniejszą dzielnicę mazowiecką. Tym razem Kazimierz znów starał się reagować, niemniej sił starczyło mu tylko (i aż) na zajęcie Ziemi Dobrzyńskiej.
Pierwsze poczynania księcia kujawskiego dowiodły nie tylko jego bezwględności, ale także sporego zmysłu politycznego. W ciągu zaledwie dwóch lat samodzielnych rządów, Kazimierz podwoił obszar swojego władztwa. Nie można jednak zapominać, że przysporzył sobie tym samym wielu wrogów.
Lata 50. upłynęły Kazimierzowi na zaangażowaniu się w sprawy pruskie. Na tym polu poważnym przeciwnikiem stali się Krzyżacy, z którymi książę prowadził bardzo skomplikowaną i zmienną politykę. Czasem wspierał brodatych braci (wysyłał wsparcie militarne, ofiarował im enklawy na terenie Kujaw), czasem oni pomagali jemu, czasem obie strony prowadziły ze sobą walki (m.in. Kujawy dotknęła wojna celna). Ostatecznie kujawskiemu księciu udało się zdobyć niewielką część Ziemi Lubawskiej. W 1252 roku Kazimierz bierze udział w słynnym zjeździe krakowskim zorganizowanym przy okazji kanonizacji św. Stanisława.
Pieczęć Kazimierza kujawskiego (zbiory BU w Toruniu)

Koniec panowania Kazimierza Kujawskiego to pasmo klęsk zadawanych jego księstwu. W 1258 roku Bolesław Pobożny i Warcisław III - książę dymiński organizują wyprawę, która dociera pod sam Inowrocław. W jej wyniku książę zmuszony jest zwrócić część kasztelanii lądzkiej. Kolejny cios przychodzi w roku kolejnym. Przeciwko Kujawom zawiązał się potężny sojusz w skład którego wchodził Bolesław Pobożny, Bolesław Wstydliwy, Siemowit Mazowiecki i Roman halicki. Tak dużej sile Kazimierz nie miał możliwości się sprzeciwić i ostatecznie utracił kasztelanię.
Próby opóźniania realizacji postanowień pokoju sprawiły, że w 1961 roku doszło do kolejnej ekspedycji karnej. Tym razem Kazimierz napotkał na jeszcze jednego przeciwnika - własnego syna Leszka Czarnego, który wykorzystał moment, aby żądać dla siebie wydzielenia własnej domeny. W ten sposób narodziło się księstwo sieradzkie.
Kazimierz zmarł 14 grudnia 1267 roku. Co do miejsca jego pochówku krążą różne wersje. I będą one towarzyszyły także pozostałym książętom kujawskim, ale o tym innym razem. Najbardziej prawdopodobnym jest to, że Kazimierz spoczął w najbliższej katedrze, czyli we Włocławku, choć część badaczy wskazuje jako miejsce jego ostatecznego spoczynku Strzelno czy Inowrocław.
Kazimierz żonaty był trzy razy. Jadwiga wielkopolska zmarła wkrótce po ślubie. Z drugiego małżeństwa z Konstancją - córką Henryka Pobożnego pozostawił synów Leszka (zwanego później Czarnym) i Siemomysła, z kolei z Eufrozyną opolską miał Władysława (zwanego Łokietkiem), Kazimierza, Siemowita i córkę Eufemię (rzecz jasna o nich w późniejszych odcinkach cyklu).
Księstwo Kazimierza (kolor seledynowy) w okresie największego rozwoju (poł. XIII w.)
... i jego podział po śmierci księcia (https://www.youtube.com/watch?v=JhwGW8JzH8g)
Kazimierz kujawski wymyka się jednoznacznej ocenie. Z jednej strony osiągnął wielki sukces zdobywając wiele nowych ziem, z drugiej - nie zdążył ich utrzymać. Dla wielu stał się symbolem skrajnego rozbicia dzielnicowego, człowiekiem łamiącym obietnice, traktaty pokojowe, kłótnikiem i zuchwalcem. Nie da się ukryć, że z pewnością Kazimierz nie myślał o lotach kosmicznych, odkrywaniu nowych lądów czy chociażby odnowieniu Królestwa Polskiego, niemniej warto się zastanowić czy miał taką możliwość. Skoro jego władztwo napotykało na licznych wrogów, to nic dziwnego, że aby przetrwać sam musiał stać się lisem. Jeśli nie patrzymy na Kazimierza przez pryzmat późniejszych wydarzeń (np. Przez postać Władysława Łokietka), to trzeba przyznać, że jako osamotniony władca dzielnicowy radził sobie całkiem nieźle.
Wiele dobrego można powiedzieć o jego działalności gospodarczej. Tutaj wyróżnia się zwłaszcza polityka miejska. To właśnie Kazimierz lokował  takie miasta jak Inowrocław (1238 r.), Brześć Kujawski (ok. 1250 r.) czy Włocławek (1261 r.) i  zapewne Kruszwica (akt lokacyjny nie zachował się). Stolica kujawskiego księstwa była miastem imponującym. Świadczy o tym chociażby fakt, że Inowrocław posiadała jeden z największych na ziemiach polskich rynków (140 x 140 m). Kazimierz ufundował tu także kościół św. Mikołaja, szpital Zakonu Krzyżowców z Czerwoną Gwiazdą oraz jeden z pierwszych na ziemiach polskich - klasztor franciszkanów.
Twórca kujawskiego księstwa był postacią nieprzeciętną i barwną. Szkoda troszkę, że tak słabo o nim pamiętamy. W Inowrocławiu znajduje się owszem ulica jego imienia, ale to jednak troszkę za mało...

czwartek, 12 stycznia 2017

Tradycje na Kujawach - dawniej i dziś - Monika Górska

Tym razem zamieszczamy pracę Moniki Górskiej - laureatki głównej nagrody w kategorii szkół ponadgimnazjalnych. Licealistka, opierając się na pracach Oskara Kolberga, opisuje dawne zwyczaje na Kujawach, ale co szczególnie ciekawe - konfrontuje je także ze współczesnymi obserwacjami.

Tradycje i zwyczaje na Kujawach od dawien dawna były bardzo przestrzegane i kultywowane. Tak jest do dziś. Ludzie nie chcą zapominać o historii regionu, z którego pochodzą. Pewne rzeczy- w tym tradycyjne zwyczaje i obrzędy - są przekazywane z dziada pradziada na młodsze pokolenia. Wszyscy korzystają z chęcią z tych źródeł, ponieważ są one bardzo bogate, pełne opisów i ciekawostek. Nie sposób opisać ich wszystkich.  Ja postanowiłam przybliżyć kilka z nich.
Pierwszą omówioną przeze mnie  tradycją będą święta Bożego Narodzenia. Dawniej - w XIX w.- a dokładniej około roku 1867, w zwyczaju było to, że chłopcy obchodzili chałupy. Spośród siebie wybierali jednego mówcę, który wygłaszał pod progiem, każdej z odwiedzanych chat przemowę, aby otrzymać kawałek chleba i sera. Wierzono, że w domu obecne są duszyczki, których nie wolno było spłoszyć i trzeba było po cichu wykonywać prace domowe oraz nie wolno było używać ostrych narzędzi. Gdy na niebie pojawiała się pierwsza gwiazdka wszyscy zasiadali do wigilijnej kolacji, na którą podawano tradycyjne potrawy takie jak: zupa z suszonych śliwek i gruszek, barszcz czerwony na zakwasie buraczanym, kaszę jaglaną (jagły), kapustę z grochem, groch, fasolę, śledzie lub ryby słodkowodne. Podawano przeważnie nieparzystą ilość potraw - pięć, siedem, dziewięć - jednak niektórzy podawali ich dwanaście,  na znak 12 Apostołów. Główną zasadą było spróbować choć trochę każdej potrawy. Pierwszą czynnością rozpoczynającą Wigilię było podzielenie się opłatkiem. Dzielić zaczynali najstarsi domownicy, później gospodarze, a na końcu dzieci. Opłatek podawano również zwierzętom, ale tylko bydłu, razem z resztkami. Po kolacji zaczynano wróżyć, każdy wyciągał źdźbło siana położonego pod obrusem. Długie oznaczało dożycie sędziwych lat, a krótkie -  niestety - nie wróżyło długiego życia. Pod obrusem były również schowane drobne pieniążki dla dzieci. Bacznie obserwowano także pogodę. Pogodna i gwieździsta noc oznaczała, że kury będą dobrze nieść przez cały rok, natomiast pochmurna oznaczała, że krowy będą dojne. Ważną dekoracją świąteczną była wieszana pod sufitem gałązka sosnowa lub świerkowa. Cała niezwykłość tego wieczoru polegała na tym, że wierzono w baśnie. Wyobrażano sobie rozkwitające w sadzie drzewa i na chwile budzące się pszczoły, zwierzęta mówiące ludzkim głosem, a rzeki zmieniające się w wino. W drugi dzień świąt gospodarze przepasywali się długim powrozem ze słomy i szli do kościoła. Po mszy wracali, dzielili powróz na kilka mniejszych i obwiązywali drzewa w sadzie. Wierzyli, że to da rok obfity w owoce. Ludzie także w ten czas często odwiedzali swoich bliskich.
Dziś trochę inaczej podchodzimy do świąt Bożego Narodzenia. Przygotowania trwają dość długo. Zdarza się, że święta obchodzone na pamiątkę narodzin Jezusa, zaczynają mieć wymiar typowo konsumpcyjny. Na szczęście tradycja nie zanika, a część obrzędowości się nie zmieniła. Tak samo jak dawniej czekamy na pierwszą gwiazdkę, a kolację wigilijną rozpoczynamy od podzielenia się opłatkiem. Na stole stawiamy 12 potraw na pamiątkę 12 Apostołów, wśród nich znajdują się np.: zupa z suszu, barszcz czerwony z uszkami, karp, śledź, kluski z makiem, groch z kapustą, pierogi z kapustą i grzybami. Po kolacji dzieci oczekują na Mikołaja, który zostawia prezenty pod choinką. Dzisiejsze bogato zdobione drzewko zastępuje wiszącą gałązkę z dawnych czasów. Choinkę przyozdabiamy bombkami, światełkami, łańcuchami, ale również naturalnymi ozdobami np. szyszkami, orzechami oraz piernikami. Pod sufitem dziś wieszamy jemiołę, pod którą -według przesądów- trzeba pocałować się, aby być zakochanym. Sianko pod obrusem też znajdziemy na dzisiejszym wigilijnym stole, ale kładziemy je tam jako symbol sianka w szopce, na którym leżał Jezus. W Wigilię o północy chodzimy na pasterkę do kościoła śpiewać kolędy. Pierwszy i drugi dzień świąt są również czasem kultu religijnego. Zwyczajowo te dni poświęcamy na spotkania z rodziną i bliskimi.

Kolejną bardzo ważną tradycją na Kujawach jest wesele. Kiedyś wyglądało to zupełnie inaczej niż teraz. W czwartek wieczorem pan młody ze swatem szli do domu panny młodej z wódką w tak zwane rajiny. Chodziło o to, aby wkupić się w rodzinę. Jeśli rodzina z nim piła, oznaczało to, że może wziąć sobie córkę za żonę. Pan młody wybierał sobie na drużbę jednego młodego, drugiego starego. Starszy drużba był za wszystko odpowiedzialny - musiał zaprosić gości, bawić ich itd. Młodszy tylko mu towarzyszył. W sobotę wieczorem młody i młoda szli do dziedzica, aby prosić o pozwolenie na ślub. Potem zapraszali gości, chodząc po wsi, na „ zdawiny”, czyli zaręczyny, na które zaproszeni goście przynosili własną żywność czyli: chleb, masło, śmietanę itd. Tam najstarszy z rodziny kropił ich pierścionki wodą święconą. O północy zasiadano do wystawnej uczty i rozpoczynano śpiewy. W niedzielę młodzi szli na plebanię i dawali księdzu na zapowiedzi. Gdy nastąpiła druga zapowiedź, w czwartek, drużbowie obchodzili wieś i zapraszali gości na wesele. Starszy drużba wygłaszał mowę. W kolejną sobotę schodziły się druhny na tzw. wieczór dziewic. Zaplatano wtedy pannie młodej warkocz, w który wpinano dużo szpilek i igieł, żeby starszy drużba, który ma za zadanie rozpleść warkocz pokuł się. Po rozpleceniu warkocza i rozczesaniu włosów ścinano je pannie młodej na krótko, a później tańczono i śpiewano. Nazajutrz druhny wraz z panną młodą szły do dworu, aby ją ubrać i przyozdobić włosy kwiatami, wstążeczkami i koroną. Gdy panna młoda była gotowa drużbowie odprowadzali ją do domu weselnego towarzysząc jej przy tym z muzyką. Następnie jechano wozami do kościoła. Do świątyni wchodzono w określonym ładzie i porządku -  najpierw panna młoda, później pan młody, a za nimi goście. Po ceremonii jechano do domu weselnego. Towarzyszyły temu różne sytuacje np.: furman łamał bicz, za który druhny musiały mu zapłacić, żeby pojechał dalej, a skrzypek zrywał strunę, którą druhny odkupowały. Gdy wjeżdżano do wsi pan młody bił biczem swoją wybrankę, a druhny ją broniły, aby pan młody przestał musiały mu dać wódkę. Druhny bawiły się do godziny dwudziestej drugiej w karczmie, a później dopiero przychodziły do domu weselnego. Pozostali weselnicy zaczynali gościnę od obiadu, który podawali drużbowie. Zazwyczaj serwowano trzy zupy: czerninę, barszcz i rosół. Następnie podawano mięso z tych zup, a na koniec pieczone gęsi, wieprzowinę i zające z jarzynami. Podczas obiadu druhny przesyłały pannie młodej podarki, za co otrzymywały pieniądze. Drużbowie natomiast składali podarki starszyźnie, za co również otrzymywali pieniądze. Po obiedzie wszyscy tańczyli, a swachy próbowali schwytać pannę młodą. Druhny próbowały ją schować, jednak swachom udawało się ją schwytać. Druhny odzyskiwały pannę młodą i taka zabawa powtarzała się kilka razy, aż do północy. Wtedy panna młoda siadała przy stole suto zastawionym, a z głowy zdejmowano jej wianek i wstążki. Podczas „okapin” (oczepin) panna młoda dawała druhnom kwiaty i wstążki, a one w zamian dawały jej pieniądze na czepek. Wszyscy tańczyli z panną młodą. Jako ostatni podchodził do niej starszy drużba i zaczynał z nią tańczyć. Dziewczyna zaczynała wtedy udawać, że kuleje, a starszy drużba zaprowadzał ją do pana młodego.  Ten mówił mu, że jej nie chce, bo jest kulawa, więc panna młoda zaczynała tańczyć normalnie. Pan młody widząc to płacił starszemu drużbie, jednak panna młoda tańcząc ze swoim wybrankiem znów zaczynała  kuleć, więc młody oddawał ją drużbie.
Tak zabawa była powtarzana kilka razy. Po tej zabawie wszyscy składali się na grajka i kucharkę, bo oni nie chcieli już pracować. Po otrzymaniu zapłaty grajek znów grał a kucharka gotowała. Nad ranem wszyscy  weselnicy rozchodzili się,  a państwo młodzi chodzili z grajkiem i drużbą po domach  śpiewając na dzień dobry. Tak chodzili cały dzień, a mieszkańcy dawali im różne datki: masło, ser, jaja, słoninę, kaszę itd. Trzeciego dnia - czyli we wtorek – robiono zabawę w domu pana młodego. Każdej z tych zabaw, jak i każdemu obrzędowi towarzyszyło śpiewanie określonych piosenek. Tak wyglądało wesele na Kujawach w XIX wieku.
Dziś wesele znacznie różni się od tego sprzed 150 lat. Mężczyzna oświadcza się kobiecie, obydwoje informują o tym swoich rodziców. W bardziej tradycyjnych rodzinach, mężczyzna prosi o rękę córki jej rodziców. Później razem ustalają datę ślubu. Nie ma wyznaczonego czasu w jakim mają to zrobić, zależy to od własnych upodobań. W niektórych rodzinach odbywają się tzw. zmówiny, kiedy to rodzice panny młodej spotykają się z rodzicami pana młodego i razem ustalają szczegóły ślubu i wesela. Zazwyczaj śluby odbywają się w sobotę, lecz sporo par decyduje się teraz na uroczystość w piątek, bądź jakieś święta. Często w tydzień przed ślubem lub w ostatni piątek odbywa się wieczór panieński i wieczór kawalerski, gdzie narzeczeni zapraszają swoich najbliższych znajomych na ostatnią ich imprezę nie będąc małżeństwem. Kobieta bawi się ze swoimi przyjaciółkami i osobno bawi się pan młody ze swoimi kolegami. W domu panny młodej w sobotę przed wyjazdem do kościoła odbywa się pożegnanie przez rodziców, czyli błogosławieństwo. Pan młody przyjeżdża po swoją wybrankę i razem jadą do kościoła w uroczystym konwoju. Po zaślubinach młodzi, wychodząc z kościoła zostają obsypani ryżem, płatkami róż bądź pieniędzmi. Jest taki przesąd, że kto z  młodych nazbiera więcej pieniędzy, będzie rządził finansami w domu. Wszyscy udają się do samochodów i w takim samym uroczystym konwoju jadą do miejsca, gdzie będzie wesele. Zazwyczaj pierwszym samochodem jedzie para młoda i świadkowie, później rodzice, dziadkowie i reszta gości. Po drodze nowożeńcy mogą napotkać na tzw. bramy i aby przejechać dalej muszą obdarować te osoby tworzące bramę jakimiś podarkami. Zazwyczaj są to słodycze i weselna wódka. Po dojechaniu na miejsce wesela młodzi są witani chlebem i solą oraz kieliszkiem wódki. Po wypiciu wódki muszą rzucić kieliszki za siebie i na tyle ile części rozbiją się, tyle czeka ich wspólnych i szczęśliwych chwil. Pan młody przenosi swoją małżonkę przez próg żeby się nie potknęła. Krąży bowiem przesąd, że jeśli ona potknie się w progu to wróży to nieszczęście dla ich małżeństwa. Wszyscy goście zasiadają do stołu i jest podawany obiad. Do najpopularniejszych potraw należą: rosół, tradycyjny schabowy, pieczone mięso, gołąbki, różnego rodzaju surówki itp. Wszyscy razem bawią się do północy. O północy zaczynają się oczepiny. Panna młoda zbiera wokół siebie wszystkie panny i rzuca bukietem ślubnym lub welonem. Ta dziewczyna, która go złapie pierwsza wyjdzie za mąż. Potem rozpoczynają się zabawy, w których biorą udział wszyscy goście.  Często panowie będący gośćmi weselnymi porywają pannę młodą, a jej wybranek musi ją wykupić. Po zabawach młodzi częstują gości tortem przychodzi czas na tak zwany „duży obiad”. Są to zazwyczaj: flaki lub żur kujawski, często podają pieczone prosię. Wszyscy bawią się aż do rana, w wielu przypadkach zabawa kończy się około 5-6 rano, gdy wszyscy razem z orkiestrą śpiewają „Kiedy ranne”. Na drugi dzień po południu goście zbierają się na poprawiny. Wszyscy zasiadają do wspólnego obiadu, a później ponownie tańczą i bawią się aż do późnego wieczora.
Według mnie tradycja weselna zmieniła się bardzo. Współcześnie odbywa się to zupełnie inaczej, różni się to czasem oraz obrzędami przed i w trakcie wesela. Ludzie nie kontynuują wszystkich tradycji związanych z weselem. Płacenie za pannę młodą czy też zbieranie datków na wesele poszło w niepamięć.

Ważnym świętem pełnym tradycji jest Wielkanoc. Dawniej wyglądało to trochę inaczej niż teraz, ale ja osobiście zauważam dużo podobieństw.  W Środę Popielcową sypano głowę popiołem na znak odpuszczenia grzechów, ale również na znak zakończenia rozpusty i wejścia w okres postu. Kilka dekad wstecz - w Niedziele Palmową - gospodynie robiły palmy z gałązek wierzbowych, gałązek foryscji i bukszpanu. Zanosiły je do kościoła i tam poświęcone przynosiły do domu, aby chronić go przed złymi duchami. W Wielki Czwartek ostatni raz bito żur. Był to ostatni dzień w poście, w którym gotowano żur. Chłopcy oblewali tym żurem domy, gdzie nie wpuszczono ich z “kozą” lub mieszkały młode, ładne dziewczyny. W Wielki Piątek odbywała się Droga Krzyżowa, mieszkańcy towarzyszyli w męce Jezusowi przez wszystkie stacje. Często ubierali Grób Pański, a przy motywach religijnych znajdowały się również motywy narodowe. W Wielką Sobotę nie mogło zabraknąć zdobienia jajek. Na Kujawach malowano jajka raczej na jeden kolor, gotując je w łuskach cebuli czy też burakach. Niektórzy robili pisanki. Na ugotowanych wcześniej jajkach malowali wzory woskiem po czym wrzucali je do wody z burakami lub zieleniną i lekko podgrzewali aby wosk się rozpuścił, wtedy na kolorowych jajkach pozostawały ładne białe wzory. Do przystrojonych wiklinowych koszyków wkładano jajka, baranka z masła, chleb, szynkę, wędliny, chrzan i babkę drożdżową. Taki zestaw zanoszono do kościoła aby poświęcić potrawy. W nocy z soboty na niedzielę w kościele odbywały się rezurekcje, po zakończeniu gospodarze czym prędzej pędzili do domu ponieważ wierzyli, że który pierwszy z nich dojedzie pierwszy do domu to najszybciej zbierze tegoroczne żniwo. Rankiem w niedzielę zasiadali do wspólnego, uroczystego śniadania. Dzielili się jajkiem, ponieważ miało to umocnić ich więzy rodzinne. Jajko było również wkładane między okna, aby chroniło dom od piorunów. Natomiast skorupki od jajek mielono i rozrzucano po polach, aby rok był obfity w zbiory. Stół wielkanocny był suto zastawiony. Po śniadaniu dzieci biegły do ogrodu w miejsce, gdzie wcześniej przygotowały gniazdko dla zająca, aby odnaleźć tam koszyczek ze słodyczami. Na drugi dzień dzieci robiły kogucika z kolorowego papieru i wkładały go na wózek, gdzie umieszczały również koszyczek na datki i w odświętnych strojach chodziły po wsi. Później odbywał się dyngus, chłopcy wywoływali imiona dziewczyn, które miały zostać oblane wodą. Dziewczyny kolejnego dnia odwdzięczały się tym samym.
Dziś Wielkanoc jest dla nas również świętem ważnym. W Środę Popielcową chodzimy do kościoła, aby wstąpić w czas Wielkiego Postu. Współcześnie post od pokarmów mięsnych nie jest już tak rygorystycznie przestrzegany, jak dawniej. W Niedzielę Palmową przygotowujemy palmy i zanosimy je do kościoła na poświęcenie. Dzisiejsze palmy są bardziej ozdobne i większe od tych, które robiono kiedyś. W Wielki Czwartek ma symbol obmywania nóg Apostołom przez Jezusa. Biskup obmywa nogi kapłanom, w kościele zostaje goły ołtarz, a dzwony milkną do czasu zmartwychwstania. W Wielki Piątek uczestniczymy w całej Drodze Krzyżowej. W Wielką Sobotę ważnym elementem jest przygotowywanie pisanek. Niektórzy barwią je tradycyjnymi sposobami, tak jak robiono to kiedyś, czyli gotują jajka w burakach, zieleninie czy łuskach cebuli. Jednak mamy bardzo duży dostęp do sztucznych barwników i w większości idziemy na łatwiznę. W dzisiejszych czasach znacznie rozwinęło się tworzenie różnych ciekawych wzorów na jajkach, w szczególności angażują się w to najmłodsi z rodziny bo jak wiadomo kolorowanie pisanek to jedna z ulubionych tradycji wielkanocnych. W ten sam dzień również przygotowujemy koszyczek z jajkami, szynką, masłem, chrzanem, babką, solą i pieprzem. Zanosimy go do kościoła, aby poświęcić. Później zaczyna się czuwanie przy grobie Pana Jezusa. W niedzielę bardzo wcześnie rano odbywają się uroczyste rezurekcje. Po tej mszy wszyscy udają się do domu i wspólnie z rodziną zasiadają do wielkanocnego śniadania. Podobnie jak w XIX wieku, dzielimy się jajkiem, a stół jest suto zastawiony. Po śniadaniu dzieci zaczynają szukać upominków i słodyczy od wielkanocnego zajączka. Ten zwyczaj również  się nie zmienił. W poniedziałek przychodzi czas na śmigus-dyngus. Chłopcy polewają wodą dziewczęta, natomiast we wtorek dziewczyny odwzajemniają to i polewają chłopców. Święta Wielkanocy są dla nas ważnym przeżyciem religijnym oraz kontynuacją  większości zwyczajów.

Opisane przeze mnie tradycje i zwyczaje na Kujawach są dla ich mieszkańców bardzo ważne. Dużo osób o nich pamięta i dba, aby regionalna obyczajowość była przekazywana z pokolenia na pokolenie. Często wielkomiejski zgiełk i nieustanny pośpiech sprawiają, że święta zaczynają nabierać wymiaru konsumpcyjnego. Należy dołożyć wszelkich starań, aby tradycja była kontynuowana. Kujawy to region bardzo bogaty kulturowo. Warto tu mieszkać i pamiętać o zwyczajach naszych przodków. Wkraczając w dorosłość, myśląc jak będzie wyglądał mój dom jestem pewna, że będzie w nim miejsce na tradycje kujawskie. 

Bibliografia:
Oskar Kolberg, Kujawy część I, Polskie Wydawnictwo Muzyczne Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa 1867

http://www.szkolnictwo.pl/index.php?id=PU2826
http://www.potrawyregionalne.pl/243,4894,KUJAWSKOPOMORSKIE_TRADYCJE_BOZONARODZENIOWE_.htm
http://www.pomorska.pl/wiadomosci/inowroclaw/art/7323445,jak-dawniej-na-kujawach-swietowano-boze-narodzenie,id,t.html