Fundacja Modrak

Szukaj na tym blogu

środa, 22 czerwca 2016

Na tropie Maszenickich skarbów


Maszenice to dzisiaj bardzo spokojna miejscowość. Blisko 1000 lat temu miały tu jednak miejsce dramatyczne wydarzenia. Wiemy o nich dzięki odkrytemu w tej wsi skarbowi...

Wszystko działo się pewnej jesieni między 1875 a 1880 rokiem. W czasie rutynowej orki, na niewielkim pagórku w pobliżu granicy niemiecko-rosyjskiej, jeden z robotników rolnych zauważył coś bardzo dziwnego. W pozostawionej przez płóg bróździe, dostrzegł on dwa gliniane naczynia. Podczas próby wyciągnięcia znalaziska, z uszodzonych garnców wysypała się błyszcząca zawartość. Tak w Maszenicach odnaleziono jeden z cenniejszych skarbów odkrytych kiedykolwiek na Kujawach.

Część zbiorów dość szybko „ulotniła się” w nieznanych okolicznościach, niemniej większość znaleziska w 1880 roku przekazano placówkom naukowym w Poznaniu i Toruniu. Losy skarbu złożonego w stolicy Wielkopolski pozostają nieznane. Znacznie więcej wiemy za to o tej części, którą pan Grajewski z Głębokiego przetransportował do Torunia. W 1907 roku maszenicki skarb został dokładnie zbadany i opisany przez ks. Kazimierza Chmieleckiego.

Co jednak ważne, znalezisko przetrwało do dzisiaj i znajduje się w zbiorach toruńskiego Muzeum Okręgowego. Na skarb składa się 220 całych monet oraz 566 ich fragmentów. Wszystkie pochodzą z X oraz XI stulecia i świadczą o szerokich kontaktach handlowych w państwie pierwszych Piastów. W maszenickim skarbie odnajdujemy monety bizantyjskie, arabskie, anglosaskie, duńskie, włoskie, niemieckie, polskie, czeskie i węgierskie. Nie mogło zabraknąć także srebrnej biżuterii reprezentowanej przez kabłączki (ozdoby przypinane do nakrycia głowy w okolicach skroni), zausznice, paciorki, wisiorki czy klamry pasków. Większość z nich przez lata spędzone w ziemi, uległa dość poważnym uszkodzeniom, niemniej kunszt średniowiecznych artystów nadal zachwyca. Całość zbiorów uzupełniają srebrne ułomki i blaszki.

Choć dzisiaj maszenicki skarb cieszy oczy, to jednak trzeba pamiętać, że jest on najprawdopodobniej zapisem wielkiej tragedii. W końcu ludzie bez powodu nie zakopują swoich dóbr w odludnym miejscu. Kluczem do wyjaśnienia tego, co mogło wydarzyć się przed wiekami w Maszenicach jest datowanie znalezisk. Najmłodsza znaleziona moneta została wybita między 1027 a 1038 rokiem i zapewne w okolicach tej ostatniej daty złożono skarb do ziemi. W dziejach naszego państwa był to czas wyjatkowo niespokojny. W latach 1831-39 dochodzi do najazdu niemieckiego, kijowskiego i szczególnie dotkliwego czeskiego. Kraj pogrąża się w anarchii – niszczone są kościoły, zabijani możni. Zapewne w takich okolicznościach nieznany nam z imienia właściciel dóbr w MAszenicach ukrywa swoje skarby. Skoro jednak po nie nie wrócił, możemy tylko domyslać się jaki spotkał go los...

Część skarbu z Maszenic (K. Chmielewski, Wykopaliska monet i srebra..., Toruń 1907) Szczególną uwagę warto zwrócić na obiekt nr 11 - to kaptorga, czyli niewielkie pudełko do przenoszenia wonności lub relikwii, które zawieszano na szyi. Znaleziony w Maszenicach eksponat pochodzi prawdopodobnie ze Skandynawii. Wskazuje na to popularny motyw drzewa życia.


W kolejnych stuleciach dzieje wsi były już znacznie spokojniejsze. W XIV-wiecznych dokumentach, miejscowość nazywano Maseniczami. Dowiadujemy się z nich także, że dziedzicem wsi był niejaki Walenty, od miejsca zamieszkania nazywany Maszeńskim (herbu Nowina). Na początku wieku XV właścicielem Maszenic był inny przedstawiciel rodziny - kleryk diecezji włocławskiej Jakub Stanisław. Maszeńscy okazali się wyjątkowo żywotnym rodem, bo informacje o kolejnym jego przedstawicielu - Mikołaju mamy jeszcze w 1588 roku.

W dalszych stuleciach wieś dzieliła swoje losy wspólnie z Głębokim, gdyż stała się własnością miejscowych dziedziców. Były to rodziny Zaborowskich, Jeżewskich i  w końcu Twardowskich. W wyniku rozbiorów Maszenice stały się miejscowością nadgraniczną. Władze pruskie podjęły decyzję o ulokowaniu we wsi posterunku granicznego. W tym czasie wieś funkcjonowała jako folwark. Pod koniec XIX wieku znajdowało się tutaj 6 domów zamieszkiwanych przez 112 mieszkańców.

Z tymi, którym mało nadal skarbów, chciałbym podzielić się jeszcze jedną informacją. W gnieźnieńskim archiwum archidiecezjalnym znajduje się ciekawa notatka z lat 70. XIX wieku. Sporządził ją świeżo upieczony proboszcz parafii w pobliskich Piaski. Ksiądz informował w niej, że miejscowa ludność wspominała mu o istnieju ongiś w Maszenicach starej kaplicy. W czasach proboszcza była to już jedynie opowieść, nikt nie znał lokalizacji obiektu. Być może relikty tej świątyni nadal znajdują się gdzieś w tej miejscowości?

wtorek, 14 czerwca 2016

Edmund Kruppik - zawsze naprzód!

Edmund Kruppik urodził się 8 sierpnia 1890 roku w Skrzetuszu jako syn miejscowego nauczyciela Jana i jego żony Weroniki z Surmów. Po ukończeniu w rodzinnej miejscowości szkoły elementarnej, dalszą wiedzę zdobywał w gimnazjum i liceum w Rogoźnie. Później pracował w kilku majątkach ziemskich, gdzie zdobywał cenne doświadczenie w zarządzaniu.
Edmund Kruppik (trzeci z prawej) w czasie I wojny światowej

Być może jednak nie mówilibyśmy dzisiaj o Edmundzie, gdyby nie to, że w 1913 roku został wcielony do 41 pułku artylerii polowej w Głogowie. To właśnie wojna stała się bowiem jego żywiołem. Edmund bardzo szybko uzupełnił swoją edukację w szkole podchorążych, w 1916 r. był już podporucznikiem. Walczył zarówno na froncie zachodnim jak i wschodnim (m.in. za walki pod Verdun otrzymał Krzyż Żelazny). Aż 4-krotnie został ranny.

Edmund Kruppik w wojskowym lazarecie

Na początku 1919 roku Edmund Kruppik zameldował się do służby powstańczej w Gnieźnie, skąd skierowano go do stolicy Wielkopolski, gdzie miał zająć się formowaniem artylerii. Został dowódcą baterii, a w kwietniu 1919 roku awansował do stopnia porucznika. Edmund uczestniczył m. in. w zażartych bojach pod Ostrzeszowem (maj).

Edmund w mundurze niemieckim

31 stycznia 1920 r. Kruppik wraz ze swoją jednostką wyruszył do starcia z bolszewikami. Tutaj nasz bohater okrył się prawdziwą sławą, pokazując pełnie swoich umiejętności. Przede wszystkim cechowała go niezwykła odwaga. Kruppik stosował taktykę, w której to jego bateria rozpoczynała walkę jako pierwsza. Pozbawiona wszelkich osłon była wysuwana przed inne jednostki, siejąc nie tylko ogromne straty personalne w szeregach wroga, ale także drastycznie uderzając w jego morale. Dowódcy trzeciej baterii towarzyszyło nawet hasło „Zawsze naprzód!”, które stało się później zawołaniem całej jednostki.

Edmund Kruppik w wojsku polskim

Zwycięskie walki trwały aż do 16 lipca 1920 r., gdy oddział Kruppika, zajmujący się osłanianiem odwrotu głównych sił spod Gieranonic, doznał znaczących strat. Przeżyło tylko kilku żołnierzy, którzy wraz z dowódcą rozpoczęli ciężki nocny marsz przez bagna. Kruppik nie pozwolił, aby pozostawić kogokolwiek na pobojowisku. Ciężko rannego telefonistę Skorupkę niósł na własnych plecach aż do momentu, gdy postrzelono go ponownie – tym razem już śmiertelnie. Po udanym odwrocie, Kruppika oddelegowano do Leszna, gdzie powierzono mu misję odbudowy baterii, z którą chwilę później ruszył na front w okolice Biedrujska.

3 bateria dowodzona przez Edmunda

Po powrocie z wojny, naszego bohatera czekał kolejny awans na stopień kapitana. 23 października 1920 r. został pierwszym żołnierzem swojego pułku, który otrzymał order Virtuti Militari. Dziękowali mu przełożeni, łącznie z samym Józefem Piłsudskim. Co ciekawe, Edmunda Kruppika można odnaleźć na jednym z dzieł, znanego w międzywojniu malarza batalistycznego Stanisława Bagińskiego.

Uroczystość odznaczenia bohaterów wojny z bolszewikami

Uroczysty obiad u Marszałka. Edmund nachyla się przy stole

W 1922 roku, Kruppik został przeniesiony w stan spoczynku. Za postawę w czasie wojny przyznano mu na własność majątek w Połajewie. Po jego parcelacji w roku 1932 r. Kruppik rezydował w przez rok w Henrykowie, a w latach 1933-1937 r. w Krępej. Po tym czasie, nasz bohater zarządzał majątkiem Bagrowo należącym do Fundacji Kórnickiej.

Park w Giżewie. Małżeństwo Kruppików w centrum fotografii

W okresie międzywojennym Edmund był bardzo częstym gościem w Giżewie. Wszystko oczywiście za sprawą jego małżeństwa z Mieczysławą Przybyszewską, do którego doszło w roku 1934. Było to jego drugie małżeństwo (po śmierci Stanisławy Kluge, z którą miał dwóch synów – Eugeniusza, który zmarł wkrótce po urodzeniu oraz Zbigniewa). Kruppik nie ograniczał się tylko do kurtuazyjnych wizyt u teściów, przebywał w Giżewie tak często jak było to możliwe. Szczególnie cenił sobie towarzystwo szwagra Zbigniewa – także żołnierza. W 1935 roku Mieczysława Przybyszewska urodziła syna Jana, który pójdzie w ślady wuja i także zostanie oficerem marynarki, choć już handlowej.

Wizyta w Giżewie. Edmund stoi po środku, siedzą: Mieczysława oraz jej rodzice - Józef i Helena. Na kolanach seniora rodu Zbigniew Kruppik

Ziemiańską sielankę przerwał wybuch II wojny światowej. Już na jej początku Kruppik nawiązał kontakty ze środowiskiem konspiracyjnym. Został wojskowym komendantem Narodowej Organizacji Bojowej w Środzie, a od 1941 r. mianowano go na dowódcę plutonu kadrowego Inspektoratu Rejonowego w Środzie, a także dowódcę sztabu formowanego 68 pułki piechoty. Biorąc pod uwagę, niezwykle ciężkie warunki dla działań w Kraju Warty, Kruppik skupił się przede wszystkim na szkoleniu żołnierzy i gromadzeniu broni do ewentualnego powstania.

29 lutego 1944 r. został aresztowany wraz z synem Zbigniewem. Obaj mimo tortur nie wydali swoich kompanów ani planów organizacji. Edmund trafił do posiadającego złą sławę poznańskiego Fortu VII, później do obozu w Żabikowie. Ostatecznie zmarł 30 września 1944 roku w obozie Gross Rosen, a jego syn wiosną następnego roku w Mauthausen.

Mieczysława Kruppik z synem - Janem

Ciała Edmunda Kruppika nigdy nie odnaleziono. Pozostały jedynie fotografie i wspomnienia szczęśliwych chwil nad Gopłem.

poniedziałek, 9 maja 2016

Władysław Seyda nad Gopłem

Mało osób kojarzy postać Władysława Seydy, a tym bardziej mało kto pamięta, że był on związany z naszym regionem. Pora przybliżyć postać polityka, który przez wiele lat sprawował w Wielkopolsce i na Kujawach rząd dusz.

Władysław Seyda przyszedł na świat 22 kwietnia 1863 roku w podupadłym miasteczku Łobżenica (okolice Piły, Nakła). Po zdaniu matury w wałeckim gimnazjum, udał się do Wrocławia, gdzie studiował prawo i ekonomię. Ostatecznie związał się na stałe z tą pierwszą dziedziną, podejmując adwokaturę w Krotoszynie, a od 1891 roku w Poznaniu. Seyda bardzo szybko piął się po kolejnych szczeblach kariery – z pewnością pomagały mu koligacje rodzinne, ale także ogromny talent, którym był obdarzony. Od 1903 nasz bohater pracował już w Wyższym Sądzie Krajowym, co było równoznaczne z przynależnością do elity ówczesnej palestry.

Seyda jako prezes Koła Polskiego
(wikipedia.org)

Myliłby się jednak ten, kto uważał, że wraz z uznaniem swoich niemieckich kolegów, Seyda zapomniał o sprawach polskich. Wręcz przeciwnie! - już na studiach związał się z towarzystwami patriotycznymi. Znalazło to swój wyraz w procesach Polaków oskarżonych o działalność na szkodę państwa niemieckiego. Seyda zawsze brał ich pod swoją opiekę i w większości przypadków potrafił dowieść ich niewinności. Jak przystało na człowieka swoich czasów, był nasz bohater członkiem wielu towarzystw – antyhazardowego czy krzewiącej patriotyzm ekonomiczny „Straży”. Swoje spostrzeżenia odnotowywał w „Przegładzie Poznańskim” (w latach 1894-96). Seyda stał się współudziałowcem w drukarniach wydających narodowe gazety - „Kuriera” w Wielkopolsce i „Gazetę Ludową” na Górnym Śląsku.

Bardziej niż dziennikarzem był jednak Seyda politykiem. Politykiem nie byle jakim, bo jednym z liderów koła polskiego w niemieckim parlamencie. Mandat swój pełnił od 1907 roku aż do rozpadu monarchii Wilhelma II. O popularności Seydy świadczą przede wszystkim wyniki wyborów, w których zdobywał bardzo dużo głosów. Wraz z innymi politykami Koła, poznański sędzia krytykował postępowanie rządu wobec dzieci strajkujących w obronie języka polskiego czy działania komisji kolonizacyjnej. W 1912 roku Seyda był już wiceprzewodniczącym Koła Polskiego, by w czasie wojny pełnić funkcję prezesa. Lata 1914-1918 to czasy jego wzmożonej aktywności polegającej na konsolidowaniu polskich sił politycznych, a także kontaktach z Komitetem Narodowym w Paryżu. Będąc już członkiem Ligi Narodowej, Seyda przedstawiał niemieckiemu parlamentowi prawo Polaków do samostanowienia o swoim dalszym losie.
W grudniu 1918 roku wybrano go na członka Naczelnej Rady Ludowej, gdzie zajął się administracją i sądownictwem. Seyda przystąpił do tego trudnego zadania z wielkim zapałem, co zaowocowało dostrzeżeniem jego osoby w Warszawie. Z ramienia endecji polityk wszedł do sejmu, gdzie stanął na czele komisji konstytucyjnej. Zadanie to współdzielił z pełnieniem funkcji ministra byłej dzielnicy pruskiej w rządach Paderewskiego i Skulskiego.
Władysław Seyda - prezes Sądu Najwyższego
(wikipedia.org)
Przynależność do wyższej warstwy społeczeństwa sprawiała, że Seyda nie potrafił nawiązać kontaktu z przedstawicielami klas pracujących. W 1920 roku miało to tragiczny finał. Podczas pobytu w Seydy w Poznaniu, doszło do potężnej manifestacji pracowników kolejowych. Minister początkowo zaproponował spotkanie z delegacją robotników, ale gdy ta znalazła się już na miejscu – w byłym zamku cesarskim, odmówił widzenia. Reakcja tłumu była natychmiastowa – doszło do starć z policją, w wyniku których 9 strajkujących poniosło śmierć, a kilkunastu zostało rannych. Wydarzenie to z pewnością kładzie się cieniem na życiu Władysława Seydy, choć trzeba pamiętać, że nie apelował on do policji o użycie siły.
Z biegiem lat nasz bohater zdecydował się zrezygnować z kariery politycznej na rzecz sądowej. W 1920 roku został prezesem Sądu Najwyższego, w 1924 roku objął funkcję pierwszego prezesa Sądu Najwyższego i prezesa Trybunału Konstytucyjnego. Po przewrocie majowym szczególnie dała o sobie znać różnica zdań między endekiem Seydą a władzą sanacyjną. Seyda oskarżał swoich adwersarzy, a miał ku temu podstawy, o łamanie konstytucji i postanowień sądu najwyższego. Prezes Sądu Najwyższego był niewygodny, rząd nalegał więc na jego dymisję. Do tej co prawda nie doszło, ...gdyż w 1929 roku Seydę przeniesiono w stan spoczynku. W tym momencie dla naszego bohatera przygoda z polityką zakończyła się.

Pałac w Tarnowie (arch. Sebastiana Kwiatkowskiego)

No dobrze, tylko gdzie w tej całej historii wątek kujawski? Odstawiony na boczny tor polityk znalazł bowiem swoje miejsce na ziemi nadgoplańskiej. Prawdopodobnie jeszcze w 1924 roku nabył on poniemiecki majątek w Tarnowie pod Kruszwicą. Najczęściej bywał tutaj właśnie na początku lat 30.. Według ustaleń p. Sebastiana Kwiatkowskiego dał się poznać jako człowiek sympatyczny, ale mierny gospodarz (podobno w Tarnowie po raz pierwszy miał zobaczyć zboże). Mimo wszystko majatek jakoś prosperował, dając zatrudnienie blisko 100 osób.

Plan przedwojennego majątku w Tarnowie (wg Sebastiana Kwiatkowskiego)

Spokojne życie ziemiańskie nie było jednak tym, do czego Seyfa był stworzony. Będąc nadal w pełni sił, ciągnęło go ponownie do sądu. W drugiej połowie lat 30. XX w. były minister przenosi się ponownie do Poznania, gdzie znów rzuca się w wir prac adwokackich. W Tarnowie bywa już sporadycznie.
24 lutego 1939 roku Władysław Seyda umiera, a jego pogrzeb na Cmentarzu Zasłużonych Wielkopolan gromadzi prawdziwe tłumy. Tak kończy się historia tego zapomnianego, a przecież barwnego polityka, sędziego i właściciela Tarnowa.

Grób rodziny Seydów w Poznaniu

wtorek, 26 kwietnia 2016

Upamiętnienie braci Grabskich



24 kwietnia o godz. 16:30 organizowaliśmy we Wróblach (gm. Kruszwica) skromną uroczystość poświęconą pamięci Kazimierza i Stefana Grabskich - ofiar zbrodni katyńskiej, które urodziły się w tej miejscowości pod koniec XIX wieku.


Powitanie gości przez Panią Sołtys i przedstawiciela Modraka


Pan Krzysztof Grabski - bratanek pomordowanych i ich najbliższy krewny


Pan Krzysztof przybliżył sylwetki swoich stryjów
Wśród gości znaleźli się m.in. przedstawiciele inowrocławskich Solanek i Nadgoplańskiego Parku Tysiąclecia
Następnie uczestnicy spotkania w asyście wojska, straży pożarnej i harcerzy przeszli na pobliski plac, gdzie pan Krzysztof Grabski i zastępca burmistrza Kruszwicy – Bartosz Krajniak dokonali symbolicznego posadzenia pamiątkowych dębów, a ks. proboszcz Paweł Błochowiak odmówił modlitwę w intencji ofiar. Po części oficjalnej udano się do świetlicy wiejskiej, gdzie panie z miejscowego Koła Gospodyń przygotowały pyszny poczęstunek.



Organizatorzy uroczystości – Fundacja Modrak oraz sołectwo Wróble pragną serdecznie podziękować osobom, które pomogły w przygotowaniu wydarzenia, a także licznie zgromadzonym gościom wśród których znaleźli się przedstawiciele władz lokalnych, duchowieństwa, wojska i zaprzyjaźnionych instytucji.



 
Kazimierz Marian Grabski, drugi syn Mariana Grabskiego i Joanny z Brzeskich -  Grabskiej urodził się 12 października 1897 r. we Wróblach.
Był  w czynnej służbie wojskowej od 1919 r. i  jako rotmistrz  kawalerii służył w 17 Pułku Ułanów Wielkopolskich. Brał udział w wojnie polsko-bolszewickiej 1920 r. oraz w kampanii wrześniowej 1939 r.. Za swoją postawę został odznaczony  Krzyżem Zasługi i  Krzyżem Walecznych. 










Stefan  Marian Grabski, trzeci  syn Mariana  Grabskiego i Joanny z Brzeskich -  Grabskiej  urodził się 5 maja 1899 r. we Wróblach. Był oficerem rezerwy, od 1921 r. jako podporucznik  kawalerii służył w 15 Pułku Ułanów Poznańskich.  Brał udział  w kampanii wrześniowej 1939 r.

W październiku 1939 r. obaj bracia znaleźli się w niewoli sowieckiej, osadzono ich w obozie w Starobielsku. Wiosną 1940 r. zostali zamordowani przez NKWD w Charkowie. W 2010 roku awansowano ich pośmiertnie: Kazimierza do stopnia majora kawalerii, a Stefana do stopnia porucznika kawalerii.







Przemarsz

Posterunek honorowy

Krzysztof Grabski sadzi pamiątkowy dąb

Wiceburmistrz Kruszwicy Bartosz Krajniak sadzi drugi dąb pamięci

Ks. Paweł Błochowiak podczas modlitwy za zmarłych

Sołtys wsi i przedstawiciel OSP składają znicze

Złożenie kwiatów przez przedstawicieli Wojska Polskiego

Pamiątkowe zdjęcie uczestników spotkania

Organizatorzy pragną serdecznie podziękować zastępowi z Bachorc za piękną postawę

Posterunek honorowy wystawił garnizon inowrocławski

Pan Krzysztof Grabski przy kamieniu upamiętniającym jego stryjów

Pamiatkowy kamień z informacjami o pomordowanych





poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Biografia Tadeusza Grabskiego herbu Wczele - właściciela majątku ziemskiego w Leszczach

Tadeusz Grabski
Źródło: kujawsko-pomorskie.regiopedia.pl

Tadeusz Grabski h. Wczele (a właściwie Tadeusz Jan z Grabu Grabski h. Wczele) urodził się 20 sierpnia 1875 roku w Skotnikach. Był synem Józefa i Bronisławy. Jego ojciec był zasłużonym dla Kujaw działaczem, m.in odpowiedzialnym za rozwój przemysłu w Kruszwicy i Inowrocławiu. Tadeusz był gruntownie wykształcony. Studiował prawo na Uniwersytecie w Berlinie i Heidelbergu. Udało mu się zdobyć tytuł doktora obojga praw. W Berlinie odbył także służbę wojskową- służył bowiem w pułku kawalerii armii Cesartstwa Niemieckiego.

Działał w szeregu organizacji o charakterze gospodarczym i społecznym. W tym miejscu wymienię jedynie, iż był członkiem kruszwickiego kółka rolniczego, dozoru kościelnego parafii w Ostrowie nad Gopłem, Towarzystwa Gimnastycznym „Sokół“, a także członkiem komitetu działającego na rzecz popierania polskich kandydatów w wyborach parlamentarnych.

1 stycznia 1905 roku stał się właścicielem majątku ziemskiego Leszcze. Tutaj podjął się m.in gruntownej przebudowy dworku w rezydencję pałacową. Efekt prac najlepiej jednak przekażą załączone przeze mnie źródła fotograficzne.

Rezydencja Grabskich. Leszcze, 1917 r.
Źródło: Archiwum prywatne Pana Krzysztofa Grabskiego

Tadeusz Grabski podjął się zadania ufundowania w Leszczach samodzielnej parafii.Po pożarze kościoła parafialnego w Rzeczycy (1811 rok) tutejsi parafianie podzieleni zostali między kościoły w Ostrowie i Chełmcach. Ponad sto lat później Tadeusz Grabski pobudował w parku dworskich kaplicę mogącą pomieścić około 400 dusz. Jego starania utrudniły trudności prawne,a także zawirowania natury moralnej. Ostatecznie zaś plany jego pokrzyżowała śmierć w 1934 roku.  W tym samym czasie Kuria Metropolitalna w Gnieźnie wydała zgodę na budowę kościoła w nieodległym Brześciu. Tadeusz Grabski spoczął w podziemiach ufundowanej przez siebie kaplicy, poźniej jego ciało zostało ekshumowane i złożone w kaplicy rodowej na cmentarzu parafialnym w Piaskach.


Kaplica w parku dworskim. Leszcze, 1936 rok
Źródło: Archiwum Kurii Metropolitalnej w Gnieźnie


W roku 1921 Tadeusz Grabski poślubił Anielę Nieżychowską, z którą miał 3 dzieci: córki Bronisławę i Jolantę oraz syna Jeremiego.

Tadeusz Grabski to postać niewątpliwie barwna co i kontrowersyjna. Do dziś można usłyszeć historię opowiadaną przez lokalną społeczność, iż zabił swoją żonę. Wszystkich jednak uspokajam- Tadeusz nic złego Anieli nie zrobił. Zmarła śmiercią naturalną w 1979 roku, a więc przeżyła męża o ponad 40 lat. W każdej plotce jest jednak ziarnko prawdy, ale to już temat na zupełnie inny felieton.