Fundacja Modrak

Szukaj na tym blogu

poniedziałek, 16 kwietnia 2018

Chełmce - wieś z tradycjami


Chełmce to duża wieś położona na wschód od jeziora Gopło, na jednym ze wzniesień polodowcowych Wysoczyzny Kujawskiej (118 m  n.p.m.). Podobnie jak w wypadku Chełmna czy Chełma, miejscowość swoją nazwę zawdzięcza staropolskiemu określeniu góry – „cholm”.
O dawności osadnictwa na terenie dzisiejszych Chełmc świadczą liczne pozostałości archeologiczne. Na terenie wsi odnaleziono m.in. glinianą figurkę przypominającą kształtem postać kobiety czy naszyjnik w formie 12 brakteatów (jednostronnie wybijanych monet) przedstawiających biskupa gnieźnieńskiego, połączonych łańcuszkiem. Natrafiono także na ślady czasów kultury amfor kulistych (3100–2600 p.n.e.).
Pisana historia miejscowości rozpoczyna się w XII w. Po raz pierwszy wieś zostaje wspomniana pod nazwą Cholm w słynnej bulli papieskiej z 1136 r., która wymienia posiadłości arcybiskupstwa gnieźnieńskiego. Umieszczenie Chełmc na tej liście dowodziło, że już w tym okresie były one rozwiniętą i znaczącą miejscowością.
Kolejne wzmianki o wsi odnajdujemy w dokumentach z XIII w. Występuje ona tutaj pod różnymi nazwami: Chelmen, Chelmiecz czy Chelmec. Wieś początkowo była własnością księcia Bolesława (zapewne księcia mazowieckiego, brata Kazimierza Kujawskiego). Następnie zostaje przekazana w ręce prywatne. Zarządzają nią przedstawiciele rodu Awdańców, a później Powałów – najpierw Olton, a później synowie Sasina, którzy sprzedają ją biskupowi włocławskiemu Michałowi (1222–1252).
Dokument z XIII wieku wymieniający wieś Chełmce



W połowie XIII w. archidiakon kruszwicki Paweł (zm. ok. 1250) nadał część wsi – dzisiejsze Chełmiczki – Kościołowi kruszwickiemu. Nadanie kanonika potwierdził brat Czesław, niemniej później zakwestionował je jego syn – Przybysław. Sprawa własności wsi ciągnęła się długo, bo jeszcze w 1268 r. protest wystosowała wdowa po Przybysławie. Powyższa transakcja sprawiła, że od XIII w. miejscowość dzieliła się na Chełmce Wielkie, będące własnością biskupa włocławskiego, oraz Chełmce Małe, należące do kapituły kruszwickiej. Te drugie znane są dzisiaj jako Chełmiczki.
Pierwsza wzmianka o miejscowej parafii pochodzi z 1257 r., gdy proboszcz Więczysław (Wenceslaus) gościł biskupa Wolimira. Początki kościoła mogą być jeszcze starsze. Świątynia była pierwotnie budowlą drewnianą o jednonawowej konstrukcji. Według źródeł informacyjnych z XV w., już w tym czasie kościół pw. św. Katarzyny był określany mianem wiekowego. Oprócz ołtarza z patronką znajdowały się w nim także ołtarze św. Rocha i św. Wawrzyńca. Przy kościele działała już szkoła parafialna.
W XVI w. miejscowość nadal pozostawała własnością biskupów włocławskich. Mieszkańcy Chełmc zajmowali się głównie uprawą zboża i wyrębem drewna. Wieś była także punktem zbiorczym, w którym magazynowano słód pozyskiwany z włości biskupich. Pewnych informacji o stosunkach gospodarczych dostarczają nam rejestry podatkowe. W 1557 r. mieszkańcy Chełmc byli zobowiązani do uiszczenia opłat od 40,5 łana ziemi, tj. 648 ha, a ludność Chełmiczek – od 10 łanów, tj. 160 ha. Poza opłatą pieniężną podatek świadczono również w naturze (czynszowe koguty) oraz posługach (np. obowiązek utrzymania przyjeżdżającego biskupa i jego dworu).
Z 1598 r. pochodzi z kolei informacja, że we wsi znajdowały się dwie karczmy. Ich istnienie należy wiązać ze strategicznym położeniem Chełmc na trakcie z Kruszwicy (siedziby kasztelanów) do Radziejowa, gdzie odbywały się z sejmiki szlacheckie.
W 1639 r. wieś liczyła 223 mieszkańców. Miejscowość, podobnie jak wiele innych na Kujawach, ucierpiała na skutek potopu szwedzkiego. Pod koniec stulecia Chełmce stały się miejscem procesu o czary, który na szczęście zakończył się uniewinnieniem oskarżonych kobiet.
W XVIII w. wieś nadal się rozwijała, wychodząc bez szwanku z niszczącej kraj wojny północnej. Jak podaje wzmianka z 1720 r., podczas misji przeprowadzanej w miejscowej parafii „słuchaczów było mnóstwo, komunikujących do tysiąca”. W tym samym czasie Chełmce miały okazję bywać „stolicą Kujaw”, gdyż kilkukrotnie przenoszono tu z Radziejowa obrady sejmiku wojewódzkiego. Zachowała się także informacja, że przy miejscowym kościele ulokowano prymitywny szpital, a raczej przytułek dla starszych i chorych. W tym samym stuleciu dochody z dziesięciny z Chełmc stanowiły element budżetu seminarium duchownego we Włocławku.
Pierwszy rozbiór Polski rozpoczął nowy rozdział w dziejach wsi, która do 1793 r. stała się miejscowością przygraniczną. W latach 1807–1815 Chełmce wchodziły w skład Księstwa Warszawskiego. Po kongresie wiedeńskim wieś znalazła się w bezpośredniej bliskości granicy prusko-rosyjskiej. Nowa sytuacja geopolityczna wymusiła także zmiany w administracji kościelnej – w 1818 r. parafia chełmiecka przeszła z diecezji włocławskiej do gnieźnieńskiej.
Początek XIX w. niósł ze sobą wiele zmian. We wsi pojawili się pogranicznicy, a miejscowi chłopi zostali uwłaszczeni. W czerwcu 1842 r. z inicjatywy ks. Benona Pawlikowskiego rozpoczęła się z kolei budowa nowej świątyni. Istniejący do dziś murowany kościół ukończono w grudniu 1843 r. W początkach XIX w. powołano do życia najstarszą organizację na terenie wsi – tzw. spółkę łąkową (zwaną później drenarską oraz melioracyjną).
XIX-wieczny budynek kościoła w Chełmcach
XIX wiek to czas gwałtownego rozwoju wsi. W 1831 r. Chełmce zamieszkiwało 330 osób. Pod koniec stulecia (1880) wieś liczyła już 49 domów i 543 mieszkańców (475 katolików, 53 ewangelików, 15 żydów). Wydzielona z gruntów Chełmc kolonia Morgi składała się z 18 domów, zamieszkanych przez 145 mieszkańców (90 ewangelików, 52 katolików i 3 żydów). Mimo że we wsi istniała szkoła, analfabetów w Chełmcach było 164, a w kolonii 22. W sposób znaczący zmieniła się infrastruktura – wybrukowano miejscowe ulice, a w 1893 r. do wsi doprowadzono linię kolejki cukrowniczej, która istniała do lat 80. XX w.
W czasie powstania styczniowego miejscowa ludność wykazała się dużym patriotyzmem, zajmując się przerzutem ochotników i broni do Królestwa Kongresowego. 1 czerwca 1863 r. o godz. 2:00 w pobliskich Płowkach doszło do powstańczej potyczki. 40-osobowy oddział Władysława Raczkowskiego rozbił Rosjan strzegących dostępu do granicy. Pokonani uciekli do Chełmc, gdzie zostali zakwaterowani na mocy porozumienia zaborców (tzw. konwencja Alvenslebena).
Kółko Rolnicze w Chełmcach, lata 90. XIX w.
Życie społeczne wsi dzięki licznym organizacjom było dość prężne. Wyróżniało się zwłaszcza Kółko Rolnicze, powołane do życia już w 1868 r. przez Alfonsa Moszczeńskiego (pełniącego funkcję prezesa do 1890 r.). Organizacją skupiającą miejscowych rzemieślników i przedsiębiorców było z kolei Towarzystwo Przemysłowe. Inicjatorem wielu istotnych inicjatyw stał się ks. Kasper Kaczmarek (1887–1900). Proboszcz był jednym z twórców Banku Ludowego w Kruszwicy, który posiadał swój oddział także w Chełmcach. Pod jego opieką działało również Towarzystwo Śpiewu Kościelnego, utworzone w 1895 r. Inną organizacją, która powstała w Chełmcach, była straż pożarna, powołana do życia w 1915 r.
Pomnik poległych powstańców na cmentarzu w Chełmcach
Wielu mieszkańców Chełmc wzięło udział w walkach na frontach I wojny światowej. 3 stycznia 1919 r. miejscowi powstańcy samodzielnie wyzwolili wieś, rozbrajając posterunek graniczny. Liczna grupa powstańców brała później udział w wyzwalaniu kolejnych terenów. W walkach na froncie północnym polegli Jan Gralak i Jan Kujawa, których pochowano na tutejszym cmentarzu.
W okresie międzywojennym Chełmce stały się siedzibą władz gminnych. Liczba ludności wynosiła ok. 550 osób. Odzyskanie niepodległości umożliwiło powołanie kolejnych organizacji: Kółka Włościańskiego, Towarzystwa Powstańców i Wojaków, Stowarzyszenia Młodych Polek oraz Stowarzyszenia Młodzieży Katolickiej. Największe gospodarstwo miał Walenty Mielcarek (50 ha). Usługami parali się: akuszerka Bolałkowska, krawcy E. Błaszak i J. Schneider, młynarze Kaczmarski (młyn motorowy) i Stanisław Markiewicz, J. Olkiewicz (od 1929) prowadził zakład mleczarski, kowalem był W. Walczykiewicz, kołodziejem K. Andryszak, murarzami Olejnik i Ziółkowski, rzeźnikiem M. Skaza, stolarzem P. Abramowski, szewcem A. Reimer. Były także restauracje M. Kotasa i A. Moerike, sklepy kolonialne A. Borys i Z. Sulskiej, sklep spółki z o.o. Piast oraz sklep z towarami różnymi A. Karczewskiego, ponadto piekarnia J. Kotasa oraz bank i kasa pożyczkowo-oszczędnościowa. W 1933 r. miejscowość uzyskała połączenie kolejowe na linii Wybrzeże–Śląsk, którego pamiątką jest wybudowany we wsi dworzec. W okresie międzywojennym działała również szkoła gospodarstwa wiejskiego.
II wojna światowa była bardzo trudnym i tragicznym okresem dla mieszkańców Chełmc. Wielu z nich poniosło śmierć z rąk okupanta. Zamknięto miejscowy kościół, a przydrożne figury świętych zostały uszkodzone i rozebrane. Niektóre polskie rodziny były wysiedlane. Mimo to mieszkańcy Chełmc działali aktywnie w szeregach struktur konspiracyjnych (organizacja Muszkieterzy, Armia Krajowa), brali także udział w walkach na froncie ogólnopolskim i  europejskim (powstanie warszawskie, Monte Cassino, operacja berlińska).
Po wojnie wieś była siedzibą władz gminy do 1954 r., gdy na skutek reformy administracyjnej utworzono tu gromadę. Gminę Chełmce reaktywowano w latach 1973–1976, po czym została włączona w granice gminy Kruszwica. We wsi utworzono spółdzielnię rolniczą. W latach 1949–1951 postawiono nowy budynek szkoły podstawowej. Przez trzy lata działała tu także szkoła przysposobienia rolniczego. Kolejnymi inwestycjami było uruchomienie ośrodka zdrowia, filii biblioteki gminnej oraz poczty. Chełmce posiadały izbę porodową, działała także ochronka dla dzieci. Wśród nowych organizacji warto wymienić Ligę Kobiet, Koło Gospodyń Wiejskich oraz Ludowy Zespół Sportowy.
Budynek dawnej szkoły podstawowej
Obecnie Chełmce tworzą sołectwo wspólnie z miejscowością Morgi (dawne Chełmce–Kolonia) i zamieszkuje je ponad 500 osób. Mieszkańcy wsi zajmują się przede wszystkim rolnictwem, ale coraz większą rolę odgrywają także usługi. Do dziś Chełmce charakteryzują się średniowiecznym układem ulic oraz liczną zabudową z przełomu XIX i XX w. Najcenniejszym zabytkiem wsi jest kościół św. Katarzyny z 1843 r. Na miejscowym cmentarzu można odnaleźć wiele ponadstuletnich nagrobków oraz pomnik poświęcony powstańcom wielkopolskim. Warto także zwrócić uwagę na przydrożne figury Chrystusa i Matki Boskiej. Wieś pojawiła się jako jedno z miejsc akcji głośnej powieści „Dygot” Jakuba Małeckiego z 2015 r.
Co roku 15 sierpnia w Chełmcach odbywa się duża impreza plenerowa pod nazwą „Imieniny Marii”. Wielką gratką dla mieszkańców jest wówczas koncert znanego wykonawcy lub zespołu. Chełmce gościły już Krzysztofa Krawczyka czy Zbigniewa Wodeckiego (zm. 2017). Występują również artyści i zespoły lokalne, gwarantując udaną zabawę.
Osoby związane z Chełmcami:
Edmund Bartkowski (1894–1939) – urodzony w Chełmcach dowódca powstania wielkopolskiego w Nakle nad Notecią, uczestnik wojny bolszewickiej, poległy w czasie kampanii wrześniowej pod Kowlem.
mjr Kazimierz Burzyński (1897–1944) – urodzony w Chełmcach pilot wojskowy i cywilny, jako pierwszy Polak przekroczył granicę miliona wylatanych kilometrów. Uczestnik walk niepodległościowych,  za które otrzymał Order Virtuti Militari. Zginął w katastrofie lotniczej nad Montrealem. Pochowany na cmentarzu w Chełmcach.
kpt. Wiktor Karczewski (1895–1923) – urodzony w Chełmcach lotnik-obserwator, uczestnik walk niepodległościowych, odznaczony Orderem Virtuti Militari za bohaterstwo w wojnie bolszewickiej. Zginął w katastrofie lotniczej nad Zatoką Pucką. Pochowany na cmentarzu w Chełmcach.
por. Marian Kępski (1912–1940) – urodzony w Chełmcach, nauczyciel w miejscowej szkole, uczestnik kampanii wrześniowej, więzień Kozielska, zamordowany w Katyniu. Przy wspomnianej szkole znajduje się upamiętniający go dąb.
ks. Antoni Ludwiczak (1878–1942) – ostatni przedwojenny proboszcz Chełmc, działacz społeczny, poseł na sejm, przewodniczący Warmińskiego Komitetu Plebiscytowego. Założyciel pierwszego w Polsce uniwersytetu ludowego w Dalkach koło Gniezna. W 1939 r. aresztowany przez gestapo, więziony w obozach koncentracyjnych w Stutthoffie, Sachsenhausen i Dachau. Zginął w komorze gazowej w Hartheim.
Jerzy Wojciech Szulczewski (1879–1969) – nauczyciel, powstaniec wielkopolski, przyrodnik i etnograf. Chełmce były rodzinną miejscowością jego matki, co sprawiło, że w publikacjach etnograficznych można odnaleźć wiele miejscowych podań i zwyczajów.

środa, 29 listopada 2017

Koń vs ciągnik, czyli o tym jak wyglądała uprawa roli kiedyś i dziś

1






Dziś w XXI w. nie dziwi nikogo fakt, że każde gospodarstwo rolne posiada statystycznie przynajmniej jeden ciągnik i co dziesiąty własny kombajn. Wszystkim dobrze znane są brona, pług czy skiba. W nikim nie wzbudzają większych sensacji takie maszyny jak: przyczepa samozbierająca, rozrzutnik, cyklop… czy prasa, która, jak   tylko  człowiek  nakaże, potrafi ze sterty słomy ‘’wyczarować” idealnie zwiniętą i związaną kostkę bądź belę siana.

2

Gospodarstwa dwudziestego pierwszego wieku są obecnie w większości bardzo dobrze zmodernizowane. Wszystkiego w większości (na dużych gospodarstwach) pilnują komputery i maszyny, które w wielu czynnościach wyręczają człowieka lub ułatwiają mu bardzo pracę. Taśmociągi podają paszę- zwierzętom hodowlanym-, która z kolei przechowywana jest w ogromnych binach( coś na wzór wielkiej metalowej puszki). Krowy także są dojone i obsługiwane przez  maszyny.  A dojrzałe, złociste łany zbóż młócone są przez kombajny.

Ale czy zastanawiał się ktoś z was jak mogło wyglądać to 60 lat temu? Jak w tedy wyglądało to samo gospodarstwo, które obecnie jest takie, jak opis powyżej? Na te i inne pytania postaram się wam opowiedzieć w mojej pracy.

Wszyscy dobrze wiemy, że prawdziwą skarbnicą,  wiedzy o przeszłości są jej świadkowie- starsze osoby: sąsiedzi, dziadkowie, ale i rodzice. A to krótka opowieść o tym,  jak to było na ‘’czarno-białym” gospodarstwie na podstawie opisów i opowieści doświadczonych już życiowo ludzi.

Standardowe gospodarstwo w owych czasach posiadało niezbyt dużą ilość  ziemi, podstawę stanowiło kilka krów i świń, koń oraz parę sztuk kur i kaczek. Należy podkreślić, że kiedś ludzie w pracę na roli wkładali dużo serca, wysiłku i pracy przy użyciu zwierząt i ‘’raczkujących” wtedy maszyn rolniczych, ponieważ gospodarstwa były wtedy tym, co pozwalało przetrwać i żyć człowiekowi. Można rzec, że człowiek podporządkowywał się cały pracy na roli. W gospodarstwach pracowały całe rodziny: dziadkowie, ojcowie, kobiety i dzieci. Każdy miał wiele obowiązków, które musiał wykonać. Budzono się skoro świt, z pierwszym donośnym krzykiem koguta na podwórku.

Gdy tylko słońce pokazało się na horyzoncie, młodzież domowa wyprowadzała krowy na pastwiska, które w ciągu dnia 2 lub 3 razy przekołkowywano w inne miejsce z jeszcze niezjedzoną trawą. Rolnicy w porze siania najpierw zbierali kamienie z pól, ziemie spulchniali a następnie siali, ale przy pomocy własnych rąk. Słyszałam, że podobnież najlepiej wzrastało zboże jak siało  się ziarna ze zrobionej w wcześniej z wyleżanego i używanego prześcieradła – czegoś w rodzaju sakwy/ torby. Naturalnym nawozem na owe czasy był niezawodny aż do teraz obornik. Była to też bardzo żmudna praca wywożono go na pole i rozrzucano bez pomocy dzisiejszych maszyn. A i praca nad zwierzętami była męcząca, bo np. krowy doiło się ręcznie, co sprawiało, że rodzina kładła się spać nawet o 24:00. Najlepszy moim zdaniem był czas żniw i wykopków, ponieważ  wtedy zjeżdżała się cała rodzina na jedno gospodarstwo, aby sobie pomagać.

Żniwa były bardzo wyczerpujące dla wszystkich pracujących na roli. Dojrzałe łany zbóż cięto sierpami lub kosami a następni wiązano w sztygi, znoszono do stodół i specjalnymi narzędziami tłuczono kłosy, aby obleciały z ziaren. Moja mama mile wspomina też czas wykopu buraków cukrowych na polach. Wszystko polegało na tym, że jedna osoba szła przodem i czymś ostrym ścinała liście następnie kobiety szły wyrywały buraki i odrzucały, co kawałek na kupki, które potem kolejne osoby wrzucały na tak zwane klotki a następnie zawożono je do silosów w oborach przy stodołach. Mama nie może zapomnieć jak z bratem bawili się na usypywanych z liści buraczanych wielkich kopcach. Narzędzia za czasów moich dziadków były wykonywane z drewna (a w większości miały drewniane konstrukcje) i gdzieniegdzie metalowe części, które zaprzężone były zawsze w niezawodne konie. Dopiero później pojawiły się pierwsze maszyny. Ale w wiosce istniało coś takiego jak baza i tam znajdowały się maszyny po jednym ciągniku, kombajnie itp. A jedna lub dwie osoby, które przeszły szkolenie np. młóciły wszystkie pola sąsiadom w całej wiosce jednym kombajnem, który należał do całej wioski. Każda starsza osoba najlepiej i tak wspomina biesiady rodzinne, które urządzane były na koniec każdych żniw. Zabijano kilka dorodnych kur, kaczek lub wieprzka i biesiadowano do późnego zmroku.

Podsumowując to, choć gospodarka wciąż się rozwija i modernizuje to to, co było kiedyś, choć było pracą ciężką i żmudną sprawiało ludziom największe szczęście i będą historie te wspominać do grobowej deski. Czasem w całym tym biegu ku lepszemu i przyszłości powinniśmy się zatrzymać i po gdybać o tym, co było kiedyś i zamiast narzekać docenić to wszystko, co mamy.

Opracowała:
Nikola Robakowska
Gimnazjum nr 3 w Bachorcach
zdjęcia: archiwum rodzinne

czwartek, 23 listopada 2017

Trudne losy moich przodków - praca Julii Chwalisz

Praca Julii Chwalisz opowiada o tragicznym losie jej pradziadka Sylwestra. Młoda badaczka wykazała się rzetelnym wykorzystaniem źródeł jakim były rodzinne pamiątki. Część z nich prezentujemy jako ilustrację artykułu.


Losy mojej rodziny w okresie  II wojny światowej były tragiczne a czasy po niej bardzo ciężkie. Jednak przetrwali, zachowując pamięć o historii, która była ich udziałem.

Mój pradziadek Sylwester Chwalisz urodził się 30 listopada 1897 roku. Mieszkał w Chełmiczkach wraz ze swoją małżonką Łucją Chwalisz i czworgiem  dzieci. Prowadził gospodarstwo rolne, które jako najstarszy syn odziedziczył po swoim ojcu. 

Sylwester Chwalisz (pierwszy z lewej) - zdjęcie przedwojenne
1 września 1939 roku wybuchła II wojna światowa – gehenna polskiego narodu. 15 października 1939 roku aresztowano go jako uczestnika ruchu oporu. Po zabraniu z domu został przewieziony do Inowrocławia do siedziby Gestapo. Stamtąd pod zarzutem „przestępstw politycznych” został wywieziony do obozu koncentracyjnego; w tym czasie nie udzielono żadnych informacji rodzinie. Razem z dziadkiem zabrano jeszcze kilku mężczyzn ze wsi. 

Ocenzurowany list z Gusen


Po pewnym czasie z obozu zaczęły nadchodzić listy. Pierwszy  nosi datę 14 lipca 1940 r. z Dachau. Obozowy numer dziadka to 9455 blok 11/2. Następne listy mają daty 10 września 1940 i 22 września 1940 i pochodzą  z Gusen, blok 19/13. Listy są pisane odręcznie w języku niemieckim. Niektóre z nich zawierają ślady cenzury, czyli wycięte fragmenty tekstu. Z opowiadań babci wiemy, że dziadek zmarł w swoje imieniny 31 grudnia1940 roku. Moja prababcia zwróciła się o przysłanie prochów swojego męża, które potem otrzymała i pochowała je na cmentarzu w Radziejowie.

 W czasie okupacji gospodarstwo przejęli Niemcy, a babcia dostała nakaz wyjazdu do Generalnej Guberni. W tym czasie rozchorował się jej syn i lekarz zaświadczył na prośbę babci, że to choroba zakaźna. Fakt ten spowodował, że babcia z dziećmi została w domu, gdyż Niemcy bali się chorób zakaźnych.


Dokument potwierdzający przekazanie prochów Sylwestra Chwalisza
 Po zakończeniu wojny babcia zajęła się zniszczonym gospodarstwem . Ze względu na młody wiek swoich synów złożyła prośbę o przyznanie niemieckiej siły roboczej do pracy. Mimo trudnych warunków i wielu braków babcia wychowała czworo dzieci, a gospodarstwo przetrwało do dzisiaj.


Jestem bardzo dumna z moich przodków. Staramy się pielęgnować o nich pamięć w naszej rodzinie. Przechowujemy dokumenty, które dołączam do mojej pracy.


 Julia Chwalisz

Gimnazjum nr 3 im. Jana Pawła II W Bachorcach klasa II

 

 

wtorek, 21 listopada 2017

Przez cierpienie do wolności... Praca konkursowa Julii Rosy



Rozpoczynamy publikację prac nagrodzonych w III edycji konkursu Historia z mojego podwórka. Teksty są prezentowane w nadesłanej formie, niemniej Fundacja zastrzega sobie prawo do dokonywania skrótów, publikowania fragmentów oraz korekty tekstu.

 Dzisiaj laureatka II miejsca - Julia Rosa, która opisała losy swoich przodków, bogato ilustrując je dokumentami z domowego archiwum. Część z nich prezentujemy poniżej.

Mój tata przeżył swoje dotychczasowe życie w pokoju, ciężko pracując, ale nie dotknęły go sytuacje, które zagrażały jego egzystencji. Historia dużo gorzej obeszła z jego ojcem i dziadkiem. Niniejsza praca jest próbą rekonstrukcji życia mego pradziadka Jana Rosy i dziadka Juliusza Rosy.
 
Fragment testamentu Jana Rosy
Mój pradziadek Jan Rosa urodził się dnia 17 stycznia roku 1883r. w Świętnikach .Był synem  Ignacego Rosy oraz Agnieszki zd. Konieczka. Swą edukację rozpoczął mając siedem lat w szkole powszechnej w Kruszwicy, gdzie  uczęszczał  do roku 1893.  Następnie chodził do szkoły powszechnej w Pieckach, którą ukończył w 1896 roku. Kolejnym miejscem nauki było gimnazjum w Trzemesznie. Tam uczył się przez trzy lata, jednak z braku środków finansowych, musiał powrócić do domu, gdzie pracował w gospodarstwie u ojca. Po sześciu latach wrócił do nauki w szkole rolniczej znajdującej się w Inowrocławiu. Gdyukończył,  dalej pracował na roli u  ojca.
 W  1913 roku Jan odziedziczył ojcowiznę. W roku 1920 ożenił się  z Kunegundą Kudłak, z którą miał siedmioro dzieci. W  1939 po wybuchu II wojny światowej,  razem z rodziną został  wysiedlony do miejscowości Szczeblotowo i zmuszony do  pracy niewolniczej. Cały majątek i posiadłość zajął Niemiec. Ostatnim miejscem pracy przymusowej była cukrownia w Dobrem. Potem z rodziną wrócił do  domu. Zmarłpozostawiając po sobie własnoręcznie napisany testament oraz życiorys.


Mój dziadek Juliusz Rosa urodził się 8 kwietnia 1926 w Pieckach. Mieszkał razem  ze swoimi rodzicami i rodzeństwem  w gospodarstwie. W dzieciństwie chodził do pobliskiej szkoły we Wróblach i Pieckach, następnie do szkoły rolniczej w Ostrowie nad  Gopłem. Pomagał swoim rodzicom w prowadzeniu gospodarstwa do czasu wybuchu II wojny światowej. 
Dokument tożsamości niewolnika
niemieckiego mojego dziadka

Wtedy razem  z  rodziną  został wysiedlony do miejscowości Szczeblotowo. Został  tam zmuszony do pracy  niewolniczej  w majątku Niemca Gwarda Vitte. Przebywał tam od 1 stycznia 1940 roku do 14 kwietnia 1942 roku. Następnie przeniesiony został do majątku Broniewo, którego właścicielem był Fogt Olwes, również w charakterze robotnika rolnego. Okres pracy w tym majątku trwał od 11 kwietnia 1942 roku do 27 sierpnia 1943 roku. Kolejnym miejscem pracy przymusowej była cukrownia w Dobrem i był to czas od 3 września 1943 do 8 października 1943 roku. Pracował tam w warsztacie mechanicznym jako pomoc fizyczna. W dniu 8 października 1943 został wywieziony na teren III Rzeszy do Niemca Fritza Nielandta, do wsi Voes Mtzklemburg,  gdzie do 5 maja 1945 pracował przymusowo  w gospodarstwie. Miał szczęście, gdyż trafił  tam na dobrych ludzi. 
Książeczka wojskowa Juliusza Rosy
W roku 1945 wrócił do Polski , pracował w odzyskanym gospodarstwie ojca, które  po kilku latach przejął. W 1971 ożenił się z moją babcią Marianną zd. Grzybowską, z którą miał dwoje dzieci. 

Zdjęcie ślubne Jana i Marianny

Okazało się, że prowadzenie gospodarstwa jest jego pasją. Wciąż szukał nowych rozwiązań i ulepszeń. Hodował około tysiąca owiec i wciąż rozbudowywał swoje gospodarstwo. Efektem tych starań było zdobycie Złotej Wiechy w 1982 w konkursie wojewódzkim na najlepszy budynek inwentarski. Po tym sukcesie nie spoczywał na laurach i pracował jeszcze wytrwalej. W 1984 zdobył  Złotą Wiechę w ogólnopolskim konkursie za nowatorskie rozwiązania. Do końca swego życia ciężko pracował na roli, a swe pasje i zamiłowania  przekazał mojemu tacie. Zmarł w 1996 po ciężkiej chorobie. 
Zdjęcia z pracy w gospodarstwie

Zarówno pradziadek Jan , jak i dziadek  Juliusz  są dla mnie bohaterami. To dzielni, wytrwali  i silni patrioci którzy kochali swój kraj i przekazali tę miłość swoim dzieciom. Ciężko pracowali, aby go odbudować po wojnie i pomimo wielu trudności , poniżeń ze strony Niemców,  nigdy nie stracili wiary i nadziei na lepsze jutro.

Julia Rosa
Gimnazjum nr 3 im. Jana Pawła II w Bachorcach

poniedziałek, 10 lipca 2017

Historia z mojego podwórka - III edycja konkursu!

Serdecznie miło jest nam zaprosić Państwo do udziału w kolejnej edycji konkursu „Historia z mojego podwórka”. Ma on na celu promowanie zainteresowania historią lokalną, przeszłością naszej małej ojczyzny.
Konkurs rozgrywany jest w trzech kategoriach wiekowych:
a) uczniwie szkół podstawowych;
b) uczniowie szkół ponadpodstawowych;
c) kategoria otwarta (osoby dorosłe).
 Zadaniem uczestnika jest stworzenie pracy konkursowej (pisemnej, nagrania video/audio etc.), którego tematyka będzie dotyczyła historii osób, miejsc lub wydarzeń związanych z gminą Kruszwica. Warto wykorzystać okazję i spisać swoje wspomnienia, podzielić się informacjami o zdjęciach w albumie. Nie ma historii mniej i bardziej ważnej – każda jest cenną pamiątką! Nagrody czekają!
Konkurs dofinansowany ze środków kruszwickiego samorządu.
Regulamin III edycji konkursu HISTORIA Z MOJEGO PODWÓRKA
I. Cele konkursu
1. Celem konkursu jest:
– zachęcenie młodych mieszkańców gminy Kruszwica do zainteresowania się historią i kulturą regionu,
– poszerzenie grona miłośników regionu,
– wzmocnienie więzi młodych ludzi ze swoją małą ojczyzną,
– rozwijanie umiejętności i talentów uczniów.
II. Zasady uczestnictwa w konkursie
1. Uczestnikami konkursu mogą być osoby mieszkające na terenie miasta i gminy Kruszwica oraz osoby uczęszczające do szkół znajdujących się na ich terenie.
2. Konkurs rozgrywany jest w trzech kategoriach wiekowych:
a) uczniowie szkół podstawowych;
b) uczniowie szkół ponadpodstawowych;
c) kategoria otwarta.
3. Prace nadesłane na konkurs muszą być pracami własnymi, dotychczas niepublikowanymi.
4. Zadaniem uczestnika jest stworzenie pracy konkursowej, która może mieć jedną z poniższych form:
a) praca pisemna poświęcona tematyce historii lokalnej;
b) zapis wspomnień/wywiad ze świadkiem historii w formie tekstowej, audio lub video;
c) opis archiwalnego zdjęcia/kolekcji zdjęć ze zbiorów rodzinnych;
d) archiwalne nagranie video lub audio z opisem;
e) opis miejscowego zabytku (kościoła, dworu, dawnej szkoły, kapliczki itd.)
5. Dopuszczalna, zwłaszcza w młodszych kategoriach wiekowych, jest także forma pracy plastycznej lub prezentacji multimedialnej, jednak musi ona swoją treścią nawiązywać do historii gminy Kruszwica i jej mieszkańców.
6. Wymogi formalne dostarczanych prac:
a) prace pisemne:
– format A4, czcionka Times New Romans 12, podział na akapity,
– na początku pracy należy zamieścić tytuł, natomiast na końcu informację o źródle informacji,
– preferowana forma elektroniczna (plik w formacie .doc, .xdoc, .odt), ale dopuszczalne są także maszynopisy i rękopisy;
b) zdjęcia/dokumenty archiwalne:
– skany w formacie .jpg lub .tiff o wielkości min. 1 MB przesłane drogą elektroniczną lub dostarczone na opisanej płycie CD;
– w wypadku zdjęć i dokumentów oryginalnych Organizator zwraca je uczestnikowi po zakończeniu konkursu.
7. Każda praca musi być opatrzona imieniem i nazwiskiem autora. W wypadku uczniów należy podać także klasę i nazwę szkoły; w wypadku osób dorosłych – miejscowość oraz dane umożliwiające kontakt (preferowany numer telefonu).
III. Termin i miejsce składania prac
1. Gotową pracę należy złożyć do dnia 30 września 2017 roku przesłać na adres mailowy: fundacjamodrak@gmail.com (w tytule wiadomości wpisując: Konkurs) lub dostarczyć do przedstawiciela Fundacji (kontakt: Maciej Wasielewski, tel. 697 802 636).
IV. Ocena pracy i wyłonienie laureatów:
1. Laureatów konkursu wyłania jury.
2. W skład jury wchodzą członkowie zarządu Fundacji Modrak. Organizator zastrzega sobie prawo do rozszerzenia tego grona o inne osoby.
3. Jury podejmuje decyzje większością głosów.
4. W ocenie pracy konkursowej pod uwagę będą brane:
– spełnienie wymogów formalnych,
– poprawność językowa i estetyka wykonania,
– wykorzystanie źródeł, ze szczególnym uwzględnieniem wywiadów z informatorami oraz fotografii.
5. Laureatom konkursu zostaną przyznane trzy nagrody (I, II, III miejsce). Jury zastrzega sobie także prawo do przyznania wyróżnień.
6. Lista laureatów zostanie opublikowana na stronach internetowych Organizatora –kujawskie.blogspot.com i fundacjamodrak.com.
7. O terminie i miejscu ogłoszenia wyników konkursu organizator poinformuje za pośrednictwem stron internetowych: kujawskie.blogspot.com i fundacjamodrak.com.
V. Postanowienia końcowe
1. Nadsyłający pracę na konkurs zgadza się na naniesienie przez organizatora poprawek redaktorskich/graficznych oraz jego późniejszą publikację w całości lub fragmentach (z zachowaniem informacji o autorze).
2. Laueraci konkursu wyrażają zgodę na publikację swojego wizerunku w materiałach promocyjnych i edukacyjnych organizatora.
3. Uczestnik biorący udział w konkursie, akceptuje postanowienia regulaminu.
4. Organizator zastrzega sobie prawo do zmiany terminów, jeśli będą tego wymagały okoliczności.
5. Wszelkie zapytania należy kierować pod adres mailowy: fundacjamodrak@gmail.com.

Suplement: kobiety na kujawskim tronie

W historii kujawskich księstw zdarzyły się dwa przypadki, gdy tron nie był obsadzony z powodu małoletniości następców. Wtedy ciężar odpowiedzialności musiały brać na siebie księżne-matki. Poznajmy Eufrozynę i Salomeę – kobiety, którym przypadło niełatwe zadanie rządzenia.

Regencja, czyli wykonywanie obowiązków władcy gdy ten był niedysponowany, miała miejsce na Kujawach dwukrotnie – raz w księstwie brzeskim i raz w księstwie inowrocławskim. W obu przypadkach przyczyną była małoletniość następców tronu, a zastępstwo pełniły księżne-matki. Trzeba przyznać, że władza regenta i jej kompetencje były właściwie tak samo duże jak normalnego władcy, więc zdecydowaliśmy się, aby także i regentów dołączyć do pocztu książąt kujawskich.

Pieczęć Kazimierza opolskiego - ojca Eufrozyny
(domena publiczna)
Pierwsza regencja ma miejsce w latach 1267-1275, a pełni ją księżna Eufrozyna. Warto przyjrzeć się tej ciekawej postaci bliżej. Eufrozyna przyszła na świat między 1228 a 1230 rokiem jako córka księcia opolskiego Kazimierza i księżnej Wioli (o nieustalonym do końca pochodzeniu, najczęściej mówi się o niej jako o Bułgarce lub Węgierce). Ok. 1257-59 roku nasza bohaterka bierze ślub z księciem Kujaw – Kazimierzem Konradowicem i dzieli z nim dole i niedole walk z antykujawską koalicją książąt Wielkopolski, Mazowsza i Małopolski.

Nie mniej napięta sytuacja panuje na samym dworze. Kazimierz ma już bowiem dwóch synów z poprzedniego małżeństwa – Leszka Czarnego i Ziemomysła, którzy nie zdają się pałać entuzjazmem do nowego związku ojca. Daje to o sobie znać zwłaszcza po narodzinach pierwszego dziecka Kazimierza i Eufrozyny – Władysława Łokietka w roku 1260. Leszek wsparty przez brata rozpoczyna jawny bunt. Jego przyczyną ma być rzekoma próba otrucia książąt przez macochę, co jednak wydaje się raczej propagandowym sloganem niż faktem historycznym. Dla Leszka bunt zakończył się szczęśliwie uzyskaniem własnego księstwa ze stolicą w Sieradzu.

W latach 60. na świat przychodzą kolejne dzieci Kazimierza i Eufrozyny – Kazimierz (ur. 1262/65), Siemowit (ur. 1265/68) oraz Eufemia (ur. 1265). Córka zostanie wydana za księcia włodzimiersko-halickiego Jerzego, natomiast nad synami Eufrozyna rozciągnie opiekę podczas regencji.

Rozpoczyna się ona w roku 1267, gdy umiera Kazimierz kujawski, a jego władztwo zostaje podzielone między potomków. Główna, inowrocławską część księstwa, przypadła Ziemomysłowi, natomiast dzieciom Eufrozyny przyznano ziemię łęczycką, brzeską i dobrzyńską.

Księżna cieszyła się dużym uznaniem o czym świadczy fakt, że większość dotychczasowej Brześcia Kujawskiego. Eufrozyna potrafiła także wykorzystać na swoją korzyść zawirowania, które dotknęły dzielnicę inowrocławską. Nie dość, że nie wsparła swojego pasierba Ziemomysła, to jeszcze uzyskała z czasem należącą do niego kasztelanię kruszwicką. Podczas rządów regencyjnych księżna pozostawała pod wpływem księcia wielkopolskiego Bolesława Pobożnego, niemniej nie przeszkodziło jej to w realizacji celu jakim było przekazanie nienaruszonej dzielnicy swoim synom.
Pieczęć Bolesława Pobożnego - to on rozdawał
karty w czasie regencji Eufrozyny
administracji kujawskiego władztwa udała się z nią na dwór do

W 1275 roku pełnoletniość osiągnął Władysław Łokietek i to on był od tej pory opiekunem braci, którzy z czasem osiedli we własnych księstwach – Kazimierz w Łęczycy, a Siemowit w Dobrzyniu. Eufrozyna została wydana na księcia pomorskiego Mściwoja II, co mogło jej jak i Kujawom przynieść liczne korzyści, stało się jednak inaczej. Gdański władca znany był bowiem ze swojej skłonności do romansów (do czego wrócimy w przypadku Salomei), co przyczyniło się do rozpadu małżeństwa w roku 1288. Ostatnie lata księżna-regentka spędziła w Brześciu Kujawskim, gdzie też zmarła między 1292 a 1294 rokiem.


Pieczęć Sambora II - ojca Salomei
(domena publiczna)
Drugi przypadek regencji miał miejsce w księstwie inowrocławskim. Naszą bohaterką jest tym razem Salomea, ur. ok. 1250 r. na dworze Sambora II tczewskiego i jego żony Matyldy meklemburskiej. Książę pomorski był ważnym sojusznikiem Krzyżaków i króla czeskiego Przemysła Ottokara II. Dobre relacje dzielił także z Danią, gdyż jego córka, a siostra Salomei – Małgorzata była tam po prostu królową.

1268 roku nasza bohaterka wzięła ślub z księciem Ziemomysłem. Biorąc pod uwagę antykrzyżacką postawę miejscowych możnych, było to bardzo niefortunne. Można nawet posilić się na hipotezę, że ślub z tczewską księżniczką stał się jednym z powodów buntu, który doprowadził do wygnania księcia z Inowrocławia w roku 1271. Salomea dzieliła trudny czas wraz z mężem, aby do okrojonego księstwa powrócić w roku 1278.

Królowa duńska i siostra Salomei - Małgorzata
(domena publiczna)
Książęca para miała piątkę dzieci. Córka Eufemia zmarła w 1278 r., z kolei Fenenna (ur. 1268) stała się żoną późniejszego króla Węgier Andrzeja III. Władzę po ojcu mieli przejąć Leszek (ur. ok. 1276), Przemysł (ok. 1277-80) i Kazimierz (ok. 1280-84). Salomeą z pewnością była osobą dobrze wykształconą, która zadbała także o edukację dzieci. Wiemy, że były one litterati, czyli potrafiły czytać i pisać po łacinie; a także przejawiały zainteresowanie historią Pomorza.

Kwestia spadku po ojcu Salomei stanowiła kolejny trudny moment w życiu książęcej pary.  Od 1269 roku znajdował się w rękach wspomnianego już wcześniej Mściwoja II. W 1280 roku na spotkaniu w Rzepce nad Brdą obie strony doszły do porozumienia, w ramach którego Salomea zrzekała się spadku po Samborze II za cenę odzyskania kasztelani wyszogrodzkiej i nadania na Żuławach. Rezultat był w sumie korzystny dla strony kujawskiej, która za cenę niemożliwych do wyegzekwowania roszczeń, miała odzyskać strategiczne zakole Wisły.

Układ został jednak wypowiedziany przez Ziemowita i Salomeę, gdy Mściwoj dopuścił się kolejnego skandalu obyczajowego. Tym razem wdarł się w romans z Gertrudą… siostrą naszej bohaterki i swoją stryjeczną siostrą! To wydarzenie zdeterminowało dalsze losy książąt kujawskich, którzy będą starali się odzyskać spadek po Samborze II w kolejnych wyprawach w roku 1285 i 1295 (gwoli ścisłości uda im się to, ale będzie to zwycięstwo pyrrusowe – w 1306 Przemysł stanie się namiestnikiem Świecia, a w 1307 – Kazimierz Tczewa; chwilę później będą tam już jednak Krzyżacy).

Pomnik Mściwoja II w Oliwie - falliczne
 konotacje nieprzypadkowe ;P
wikipedia: autor Starscream
Książę Ziemomysł zmarł w końcu 1287. Swoją regencję Salomea sprawowała aż do 1294 roku, także i po tym okresie, odgrywając ważną rolę na dworze synów. Swoją władzę opierała na sprawdzonych urzędnikach, wśród których wyróżniali się Jarosław z Łojewa – wojewoda inowrocławski, sędzia Mirosław z Kobielic, kasztelan bydgoski Dominik. Wielce prawdopodobne jest, że polityką „zagraniczną” księstwa kierował w tym okresie Władysław Łokietek, czym możemy tłumaczyć węgierski kierunek ślubu jego bratanicy – Fenenny.
Księżna Salomea zmarła między 1312 a 1314 rokiem. Spoczęła w Inowrocławiu, najprawdopodobniej w kościele franciszkanów.