Fundacja Modrak

Szukaj na tym blogu

niedziela, 10 maja 2015

Cholera jasna!

"Cholera jasna!" - komu z nas te złowieszcze słowa nie wyrwały się kiedyś z ust? Gdybyśmy jednak mieli ciągle w pamięci z jak poważną chorobą tymi słowy igramy, to z pewnością wymienialibyśmy jej nazwę ze znacznie większym respektem. W swojej niechlubnej wędrówce, cholera nie widziała przeszkód, aby dotrzeć także na Kujawy.
Mogiła choleryczna w lesie między Bachorcami a Zaborowem
Cholera jest ostrą chorobą zakaźną jelit, wywoływaną przez bakterie przecinkowca cholery. Wbrew przekonaniom naszych przodków nie szerzyła się ona za sprawą „morowego powietrza”, ale przez spożywanie zakażonych pokarmów, a zwłaszcza picie skażonej wody. Chory musiał zmagać się z wykańczającą go gorączką i biegunką. Skuteczną szczepionkę na cholerę wynaleziono dopiero w 1892 roku, co nie zmienia faktu, że do dziś lekarze w wielu krajach muszą stawiać jej czoła..
Do wybuchu pierwszej poważnej pandemii doszło w 1817 roku w Indiach. W 1830 roku zaraza dotarła do Rosji, zabijając co 20-ego mieszkańca tego kraju. Na ziemie polskie przywlekli ją carscy żołdacy, którzy tłumili powstanie listopadowe. Władze niemieckie na próżno zakazywały wwozu na swoje terytorium wszelkich produktów z Rosji - choroby nie znają bowiem granic, szybko doszło do zachorowań także w Prusach. Nasze okolice po raz pierwszy doświadczyły cholery. W samym tylko Inowrocławiu w drugiej połowie 1831 roku z jej powodu zmarło 298 mieszkańców miasta. Kolejne epidemie następowały co kilka lat: w 1837, 1848, 1852, 1866, 1873 i 1905 roku.

Przyjrzyjmy się co takiego zostawiła nam cholera nad Gopłem...
Pierwszą pewną wzmianką o upamiętnieniu ofiar jest informacja o krzyżu stojącym w lesie między Karskiem, Rzeczycą i Kobylnicą, który postawiono w 1852 roku. Jeszcze bardziej w pamięci mieszkańców źle zapisała się zaraza z 1873 roku, gdyż najsilniej dotknęła ziemię nadgoplańską. Krótki rzut oka na księgi zmarłych uświadamia nam, że nasze okolice po prostu się wyludniły. Ofiary cholery zwożono na miejsce ostatecznego spoczynku furmankami. Bardzo często nie było nawet czasu na włożenie ciał w trumny i owijano je tylko w kawałek płótna. Zmarłych układano we wspólnym dole warstwami, które przesypywano wapnem, co miało przyspieszyć rozkład ciał. W naszej okolicy cmentarze choleryczne pojawiły się w Kobylnikach, Rzepowie, Rzepiszynie, Tarnowie, Wróblach, Brześciu czy Orpikowie. Na szczycie prowizorycznie usypanych kopców umieszczano karawakę, czyli krzyż z dodatkową belką poziomą. Nie tylko oddawano w ten sposób ostatnią przysługę zmarłym, ale także ostrzegano żywych, aby lepiej unikali tego miejsca.
Ci, którzy przetrwali, widocznie brali sobie to bardzo do serca, gdyż mogiły choleryczne szybko popadały w zapomnienie. Spis cmentarzy gminy Kruszwica sporządzony w latach 30. XX wieku dowodzi, że na miejscach pochówku nie zachowało się nic, poza lekkim wzniesieniem terenu. Do nielicznych wyjątków należą Wróble, gdzie zmarłych chowano w pobliskim lesie. Na obu końcach leśnej drogi ustawiono dwa potężne kamienie z datą „1876”, które najprawdopodobniej miały przypominać o ofiarach epidemii. Jeszcze większe wrażenie robi górka choleryczna w lesie między Bachorcami i Zaborowem. Już same jej rozmiary wskazują na skalę zjawiska. Na szczęście miejscowi mieszkańcy nie zapomnieli o swojej historii i dziś nadal na kopcu można zauważyć krzyż, a od czasu do czasu także palące się znicze.
Pozostaje mieć nadzieję, że z czasem każde miejsce pochówku na terenie naszej gminy zostanie należycie upamiętnione, a epidemie nigdy więcej nie nawiedzą naszych stron.

Więcej informacji o cholerze odnajdziecie na stronie www: http://drogadosiebie.pl/cholera/

Dominik Robakowski
zdj. Agnieszka Kurasińska
Tekst zamieszczony pierwotnie na łamach "Panoramy Kruszwickiej".

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza