Fundacja Modrak

Szukaj na tym blogu

czwartek, 1 października 2015

Odkrywając Askaukalis

O stanowisku archeologicznym w Kruszy Zamkowej głośno jest już od lat 60.. Trzeba jednak odwiedzić je osobiście, aby zdać sobie sprawę ze znaczenia tego miejsca...



Jak wiele historii, także i ta zaczyna się nie pozornie, bo od zwykłego rolnika - pana Juliana Patera. Otóż pewnego dnia, podczas prac polowych, odnalazł on na swoim polu trudną do zidentyfikowania monetę. Kto wie jakby potoczyły się losy "drugiego Biskupina" gdyby nie mądrość Pana Juliana, która kazała mu skontaktować się w sprawie znaleziska z naukowcami. Nie trzeba było długo czekać, aby okazało się, że moneta przedstawia Antonina Piusa - rzymskiego cesarza z II w. n.e..

Wkrótce w Kruszy pojawili się archeolodzy z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu. Pracami prowadziła prof. Aleksandra Cofta-Broniewska. Już pierwsze wykopy przyniosły niezliczone znaleziska z okresu wpływów rzymskich. Paciorki, figurki, ozdoby - to był jedynie wierzchołek góry lodowej, która nagle wyłoniła się na kujawskiej równinie.

Nagromadzenie znalezisk jednoznacznie pozwoliło stwierdzić, że w Kruszy znajdowało się znacząca osada handlowa. Zidentyfikowano ją jako Askaukalis. Nazwa ta widnieje na słynnej mapie Ptolemeusza obok dwóch innych na ziemiach polskich - Calisii (Kalisz) i Setidawy (prawdopodobnie Konin). Można więc powiedzieć, że Krusza Zamkowa to najstarsza polska wieś. Uprawą roli jej mieszkańcy zajmowali się jednak w niewielkim stopniu. Przede wszystkim w Askaukalis kwitł handel - było to jedno z ostatnich miejsc, w którym można było zaopatrzyć się w dalszą drogę na północ. Osada nie była jednak tylko postojem dla "starożytnych TIR-ów". Działały tu także warsztaty obróbki soli czy bursztynu. Podróżni mogli również odwiedzić kilka świątyń (rekonstrukcję jednej z nich możemy oglądać we wsi od 2014 roku).

Pole pana Patera, mimo intensywnych badań archeologicznych, nadal skrywa tysiące przedmiotów z kamienia, rogów, gliny czy metalu. Co więcej, pod zabytkami z czasów rzymskich natrafiono na obszerne pozostałości neolityczne. Są to nie tylko znakomicie zachowane relikty domostw, ale także rytualne pochówki prahistorycznej arystokracji.

Wszystko to nie ujrzałoby światła dziennego gdyby nie pan Julian. Mógł przecież schować monetę do kieszeni, mógł ją sprzedać, mógł wreszcie zniszczyć stanowisko archeologiczne. Nie da się bowiem ukryć, że wielu z nas pracę archeologów traktuje jako problem przy budowie domu lub uprawie pola. Pan Julian nie był jednak krótkowzroczny i dziś tego niepozornego rolnika możemy uważać za jednego z największych odkrywców w dziejach rodzimej archeologii.

Niestety, Pan Julian zmarł w 2013 roku. Jego dzieło kontynuuje syn Krzysztof znany w okolicy jako "strażnik Askaukalis". To niezwykle sympatyczny i skromny człowiek, dla którego archeologia stała się życiową pasją. Warto chociaż na chwilę przystanąć przy tzw. Paterówce i obejrzeć rekonstrukcję świątyni z II w. oraz ładnie zaprojektowane tablice informacyjne. Przy odrobinie szczęścia natrafimy i na Pana Krzysztofa, który odczaruje dla nas stojące wokół kamienie, w których nagle dostrzeżemy niezwykły skarb przeszłości.

Krusza na pewno nie raz nas jeszcze zaskoczy. Wiele znalezisk jest właśnie poddawana naukowym ekspertyzom. Rezultaty mogą być niesamowite. Jeśli przypuszczenia się potwierdzą, to o Kruszy nie przeczytacie na naszym blogu, ale usłyszycie o niej w telewizji. Póki co, nie zdradzamy jednak szczegółów - po prostu do Askaukalis trzeba się wybrać i tam zasięgnąć języka :)

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza